Tobiasz Bocheński w czwartek dodał kilkanaście wpisów w portalu X. Niemal w każdym pojawiło się hasło "zdrowy rozsądek" i zapowiedź jego zwycięstwa nad rzekomą "ideologią".
"Koniec wojny ideologicznej na drodze. Polityka zdrowego rozsądku", "My uważamy, że samorząd powinien być miejscem zwycięstwa zdrowego rozsądku nad ideologią", "Koniec z wojnami ideologicznymi. Czas na zdroworozsądkowe zarządzanie miastem" - to tylko część tego, co można znaleźć w mediach społecznościowych kandydata PiS na prezydenta Warszawy.
Jednocześnie, jak zauważa TVN Warszawa, w otoczeniu Bochyńskiego - co widać było m.in. podczas konferencji prasowej w czwartek i na konwencji, gdy ogłaszano jego kandydaturę - znajduje się jedna z bardziej kontrowersyjnych postaci PiS. Oskar Szafarowicz, jeden z twórców profilu "Okiem młodych" na Tik-Toku dał się poznać jako wielki zwolennik PiS i krytyk opozycji.
Uniwersytet Warszawski, którego jest studentem, uznał w pewnym momencie, że w tej krytyce się zapędził. Szafarowicz został przez komisję dyscyplinarną ukarany naganą z ostrzeżeniem za wpisy na temat posłanki KO Magdaleny Filiks i jej syna. Jak podawali autorzy wniosku do komisji, działacz "rozpowszechniał (...) informacje i dane umożliwiające identyfikacje ofiar" pedofila. "Ponadto sugerował on w swoich wypowiedziach, że pani Magdalena Filiks, jako matka, ukrywała całą sprawę z uwagi na ewentualne korzyści polityczne" - dodano.
Z końcem stycznia Oskar Szafarowicz przestał być pracownikiem banku PKO BP. Zdążył wcześniej sprawić instytucji niemały kłopot - ujawnił w mediach społecznościowych dane wrażliwe spółki. Sprawie przygląda się Komisja Nadzoru Finansowego.
Magdalena Biejat, kandydatka Lewicy na prezydentkę miasta, jest zdania, że Bocheńskiego trudno traktować jako poważnego kandydata. - To człowiek, który Warszawy ewidentnie nie zna. Który w pierwszej kolejności postanowił wprowadzić aplikację 19 115, nie wiedząc, że ona istnieje - mówiła w rozmowie z Onetem.
- Wystawienie takiego kandydata dowodzi, że PiS odpuścił sobie Warszawę. Zresztą to samo dzieje się w innych większych miastach. Nie będą w nich realnie walczyć, bo wiedzą, że nie mają tu wiele do wygrania. To dobra wiadomość dla wyborców warszawskich, bo to oznacza, że wreszcie możemy przestać skupiać się na plemiennej wojnie i na obronie Warszawy przed PiS-em. Możemy rozmawiać właśnie o programach, o planach na to miasto. 15 października odzyskaliśmy demokrację i teraz wreszcie możemy użyć narzędzi demokratycznych do tego, żeby w wyborach skupić się na przyszłości - tłumaczyła.