Wynik ogłoszono dzisiaj, o godz. 15.30, w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Tocząca się od roku sprawa dotyczyła "Warszawskiej Mapy Reprywatyzacji", którą w ubiegłym roku Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze udostępniło w sieci. Grafika przedstawiała powiązania między stołecznym politykami, a biznesmenem Maciejem Marcinkowskim.
Spodobało ci się? Polub nas
Deweloper uznał, że mapa narusza jego dobre imię i wytoczył szefostwu MJN proces. Zdaniem Śpiewaka inwestor jest osobą publiczną, a mapa, którą opublikowało jego stowarzyszenie przedstawia ogólnodostępne informacje. Dzisiaj sąd oddalił w całości powództwo o ochronę dóbr osobistych Marcinkowskiego przeciwko Śpiewakowi.
- Jesteśmy zadowoleni z wyroku sądu. Oznacza on, że wolność słowa w Polsce nie została pogrzebana, a osoby, które poprzez swoje wątpliwe interesy mogą czynić krzywdę społeczeństwu nie mogą czuć się całkowicie bezkarnie. Muszą liczyć się z krytyką - mówi metrowarszawa.pl Karol Perkowski, rzecznik Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.
Rodzina Marcinkowskich nie zgadza się z wyrokiem Sądu Apelacyjnego. - "Prowadzimy działalność uczciwie i zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Dzisiejszy wyrok sądu zachwiał niestety naszym poczuciem sprawiedliwości. Sąd dał dziś zielone światło znieważaniu ludzi i manipulowaniu nieprawdziwymi informacjami, po to by promować się kosztem innych. Trudno zaakceptować taki pogląd" - powiedział po ogłoszeniu wyroku Maciej Marcinkowski.