Apel wolontariuszy. Chcą, by wpuścić ich do schroniska na Paluchu. "Skrajnie zła sytuacja zwierząt"

Wolontariusze ze schroniska na Paluchu chcą poluzowania restrykcji epidemiologicznych i umożliwienia im opieki na zwierzętami przynajmniej w ograniczonym zakresie. "Nie domagamy się otwarcia schroniska, nie domagamy się wpuszczenia nawet 10 proc. wolontariuszy, uważamy za konieczne ostrożne dostosowywanie go do 'życia z wirusem'" - alarmują. Ratusz odpowiada, że trwają konsultacje w tej sprawie.

W związku z epidemią koronawirusa schronisko na Paluchu 25 marca zostało całkowicie zamknięte dla wolontariuszy i odwiedzających w marcu. Na kilka tygodni przed zakazem odwiedzin obowiązywały duże restrykcje - w placówce mogły przebywać trzy osoby. Choć niektóre restrykcje (dotyczące m.in. liczby osób przebywających w sklepach) zostały od 4 maja poluzowane, ratusz wciąż nie pozwala wolontariuszom, by - nawet częściowo - mogli wrócić do placówki i pomagać zwierzętom (na co dzień ze schroniskiem współpracuje ich około 300).

Zobacz wideo Shakira nie chodziła, więc właściciele chcieli ją uśpić

Schronisko na Paluchu - wolontariusze chcą powrotu. "Część zwierząt jest niejako uwięziona, bez szans na adopcję"

W niedzielę 10 maja wolontariusze wydali oświadczenie, które opublikowano na profilu Paluchwatch. Jak wskazują, obecnie do opieki nad zwierzętami wyznaczeni są tylko pracownicy, którzy zajmują się "zaspokajaniem wyłącznie potrzeb fizjologicznych zwierząt oraz zapewnienie opieki medycznej na poziomie wyłącznie podstawowym". To jednak za mało, bo - jak wskazują - brak bieżącej pracy socjalizacyjnej ze zwierzętami sprawia, że "część zwierząt, wymagających większej uwagi, szczególnych warunków oraz dłuższego procesu adopcyjnego, jest niejako uwięziona w Schronisku bez szans na adopcję". Zwierzęta nie mają też możliwości wybiegania się - wyprowadzanie psów na spacery było zawsze rolą wolontariuszy. 

Niewystarczająca ilość ruchu zaburza dobrostan zwierząt i w konsekwencji będzie skutkowało problemami zdrowotnymi, behawioralnymi i może zmniejszać szanse adopcyjne
Im dłużej trwa obecny stan, tym jego efekty będą głębsze i bardziej odczuwalne zarówno dla zwierząt, jak i dla pracowników schroniska. Praca wolontariuszy nie jest formą rekreacji 300-osobowej grupy "pozytywnie zakręconych" zapaleńców, lecz bardzo istotną częścią realizacji bieżącej pracy schroniska i realizacji celu jego istnienia - w tym procesów adopcyjnych. Dlatego uważamy, że wprowadzenie na teren schroniska 5 psich wolontariuszy i dwóch kocich, oraz zapewnienie 5 wolontariuszy poza terenem schroniska, to poziom wolontariatu bezpieczny dla pracowników i minimalny konieczny dla zapewnienia dobrostanu zwierząt oraz przygotowania do adopcji. Jest wiele osób zainteresowanych adopcją
Obecna sytuacja mieszkańców, zmuszonych do dłuższego niż zwykle pobytu w domu stwarza dobre warunki do adopcji i skrajnie złe dla zwierząt zamkniętych w schroniskach

- wskazują wolontariusze w oświadczeniu.

I dodają, że nie domagają się otwarcia schroniska ani nawet wpuszczenia do niego 10 procent wszystkich wolontariuszy. "Uważamy za konieczne ostrożne dostosowywanie go do „życia z wirusem” i przywracanie realizacji celu funkcjonowania schroniska stosownie do ogólnie obowiązujących obostrzeń w miejscach pracy i na terenach otwartych. Schroniska w Olsztynie, Koszalinie, Ostrowi Mazowieckiej, Krakowie, Płocku otwierają się na pracę wolontariuszy. Dlaczego nie Paluch?" - czytamy w apelu. 

Do stanowiska wolontariuszy odniosła się Justyna Glusman, dyrektorka ds. Zrównoważonego Rozwoju i Zieleni w stołecznym ratuszu.

"Schronisko dla zwierząt to nie sklep, który w razie konieczności można zamknąć, dlatego wskazany w poście związek między otwieraniem handlu, a otwarciem schroniska nie istnieje. Istnieje natomiast związek między ryzykiem zachorowania opiekunów czy lekarzy, a stadium pandemii. Zachorowań w Polsce, a w szczególności w woj. mazowieckim jest dziś więcej niż w momencie, gdy zamykaliśmy schronisko, a więc ryzyko zachorowania nie jest niższe" - napisała na Facebooku.

Jak dodała, w sprawie możliwego poluzowania restrykcji w schronisko odbyło się już spotkanie m.in. z udziałem dyrekcji Biura Ochrony Środowiska, dyrektora placówki i przedstawicielki wolontariuszy. "Ustaliliśmy, jaki mógłby być zakres możliwych rozwiązań i czekamy na stanowisko epidemiologa, który odpowie na najważniejsze pytania dotyczące bezpieczeństwa w kontekście schroniska" - zaznaczyła.

Konkretna data uruchomienia pierwszego etapu zostanie uzgodniona na kolejnym spotkaniu z wolontariuszami, które odbędzie się we wtorek, 12 maja. Również na ten sam dzień na godzinę 10 wolontariusze planują protest w sprawie obowiązujących w schronisku restrykcji. 

***

W Gazeta.pl chcemy być dla Was pierwszym źródłem sprawdzonych informacji, ale też wsparciem i inspiracją w tych trudnych czasach. PRZECZYTAJ NASZĄ DEKLARACJĘ i weź udział w badaniu >>