Sąsiedzi walczą o miejsca parkingowe i naklejają na szyby kartki. "Miał rejestrację spoza Warszawy"

Przy ulicy Nicejskiej na warszawskich Stegnach trwa sąsiedzka wojna o miejsca parkingowe. Jeden z kierowców znalazł na swoim samochodzie kartkę z informacją, że ma natychmiast przestać parkować pod blokiem, bo... rzekomo wcale tam nie mieszka. Postanowił odpowiedzieć sąsiadowi w podobny sposób.

Kierowcy parkujący pod blokiem na warszawskich Stegnach toczą ze sobą wojnę na kartki przyklejane do szyb samochodów. Spór o miejsca parkingowe jest relacjonowany na sąsiedzkiej grupie na Facebooku.

Stegny. Sąsiedzka walka o miejsca parkingowe

Wszystko zaczęło się, gdy na samochodzie jednego z mieszkańców ktoś przykleił kartkę z wydrukowaną wiadomością. Tajemniczy nadawca oskarżył właściciela prawidłowo zaparkowanego pojazdu o kradzież miejsca parkingowego. Nadawca kartki twierdził też, że parkujący nie może korzystać z osiedlowych miejsc parkingowych, bo... rzekomo wcale tam nie mieszka i nie płaci podatków. 

"Kierowco tego auta - parkuj w garażu swego bloku i nie kradnij miejsca parkingowego. To mieszkańcy tego osiedla płacą podatki i koszty utrzymania parkingu" - brzmiała wiadomość na kartce. 

Właściciel samochodu i jednocześnie wieloletni mieszkaniec osiedla poczuł się niesłusznie oskarżony i postanowił zawalczyć z autorem wiadomości w podobny sposób.

Kartka na szybie samochodu: "godzi w dobre imię"

Zamiast zdjąć kartkę, sfotografował ją, a następnie wydrukował własną wiadomość - ze zdjęciem kartki na szybie oraz apelem do sąsiada. 

"Bardzo proszę mieszkańca osiedla, który pozwolił sobie na samowolne przyklejenie poniższej kartki na szybie mojego samochodu, o natychmiastowe odklejenie kartki bez uszkodzenia szyby" - napisał.

Jak dodał, sam mieszka na osiedlu od lat i również płaci koszty utrzymania parkingu. Działanie sąsiada nazwał próbą zniszczenia jego własności i godzeniem w dobre imię. 

W takiej sytuacji zanim zniszczysz cudzą rzecz, należy przed przyklejeniem sprawdzić, kto jest mieszkańcem, a nie niszczyć bezpodstawnie cudzą własność i godzić w dobre imię

- wypunktował właściciel samochodu. Na koniec zagroził sąsiadowi podjęciem kroków prawnych.

"Nie kradnę miejsc. Sugerowanie, że jestem złodziejem, jest karane zgodnie z art. 212 K.K. i podlega karze. Ponadto zgodnie z art. 288 K.K. &1. "kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat" - zauważył.

Zaapelował też, że jeśli jego sąsiad nie zdejmie kartki do soboty, zgłosi sprawę na policję.

Mieszkańcy: "samochód miał tablice spoza Warszawy"

Mieszkańcy osiedla podejrzewają, że ich sąsiad został oskarżony o kradzież miejsca parkingowego, bo tablice rejestracyjne jego pojazdu wskazują, że jest zameldowany w innym mieście.

"Jakiś lokalny szeryf pewnie chodził i naklejał kartki na samochody z tablicami spoza Warszawy" - czytamy w komentarzach.

Większość sąsiadów jest oburzona, że jeden z sąsiadów przeprowadza na parkingu "inwigilację".

"A może napiszę i przykleję na szybie kartkę kim jestem i że mam meldunek?", "Czyli jak przyjadą goście, to mają sobie garaż wynająć?

Inni nie kryją zdziwienia, że do wyjaśniania sąsiedzkiego sporu służą przyklejane do szyb samochodów kartki, a nie rozmowa w cztery oczy. "Jak masz problem, człowieku, to podejdź to drugiego i porozmawiaj" - piszą.

Niektórzy czekają też na dalszy rozwój sąsiedzkiej wojny na kartki: "Czekam na naklejkę z wydrukiem tego postu z komentarzem naklejającego".

Wiedzieliście o zasadzie "10 metrów"? Chodzi o parkowanie