Pasażerka chciała załatwić sprawę po angielsku. Usłyszała: "Proszę mówić po polsku". ZTM wyjaśnia

Do Punktu Obsługi Pasażera ZTM przyszła obcojęzyczna dziewczyna. Gdy zaczęła tłumaczyć swój problem po angielsku, miała usłyszeć: "Proszę mówić po polsku". ZTM tłumaczy, jak wyglądała sytuacja.

O całej sytuacji opowiedziała nam czytelniczka. W zeszłym tygodniu odwiedziła Punkt Obsługi Klienta ZTM przy metrze Centrum. 

"Proszę mówić po polsku"

W kolejce przed nią była dziewczyna. Nasza czytelniczka mówi, że raczej nie była Polką i dość słabo mówiła po polsku. Mimo to próbowała rozwiązać problem w okienku POP ZTM. Tłumaczyła, że dostała mandat od kontrolera biletów, bo nie miała ze sobą legitymacji studenckiej. Przyniosła ze sobą dokument i próbowała udowodnić, że przysługuje jej studencka ulga. 

Na początku mówiła po polsku, ale średnio jej szło. W pewnym momencie przeszła więc na angielski, żeby było jej łatwiej - mówi nasza czytelniczka. 

W odpowiedzi miała jednak usłyszeć "A dlaczego pani mówi po angielsku? Proszę mówić po polsku". Zdaniem naszej czytelniczki zdanie było rzucone zirytowanym tonem. Tłumaczenia dziewczyny, że tak jest jej prościej wytłumaczyć swój problem, nie pomogły. 

Pani w okienku powiedziała jej: "A mi nie jest łatwiej po angielsku" i koniec tematu. Dziewczyna musiała się męczyć mówiąc po polsku - opowiada nam świadek.

Dodaje, że sytuacja nie była nerwowa, nie doszło do żadnej awantury. Nie sądzi też, że pracownica powiedziała to, żeby wytknąć pasażerce pochodzenie z innego kraju. 

Byłam po prostu bardzo zdziwiona takim "olewczym" podejściem - dodaje.

W POP-ie mówi się po angielsku

Zarząd Transportu Miejskiego dotarł do pracownicy, która obsługiwała opisywaną w historii dziewczynę. Z relacji kobiety wynika, że nasza czytelniczka źle zrozumiała sytuację. 

Wiktor Paul z zespołu prasowego ZTM mówi w rozmowie z Metrowarszawa.pl, że pracownica poinformowała przełożonych, że do sytuacji faktycznie doszło, ale miała ona inny wydźwięk. Petentka tłumaczyła problem po polsku. W pewnym momencie odniosła jednak wrażenie, że pracownica POP jej nie rozumie, więc zaczęła mówić po angielsku. Kobieta w okienku odpowiedziała jej wtedy, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ dobrze rozumie ją po polsku. Wtedy właśnie miało paść zdanie "Proszę mówić po polsku". Pracownica podkreśla, że nie miała nic złego na myśli i problem pasażerki udało się rozwiązać. 

Zdajemy sobie sprawę z tego, że do punktów w centrum miasta częściej przychodzą obcokrajowcy, więc zmiany w tych lokalizacjach są ustawiane tak, aby zawsze był ktoś, kto dobrze mówi po angielsku - tłumaczy Paul.

Rzecznik dodaje również, że ZTM oferuje pracownikom POP lekcje angielskiego, więc mogą się oni doszkolić.

Warszawiacy wpadają pod tramwaje z powodu smartfonów. Są jak zombie

Więcej o: