Zrobili w centrum Warszawy fajne miejsce z hamakami. Jest jedno "ale". "Obciach i żenada" [LIST]

- To jest takie ważne miejsce dla Warszawy, przed wyborami tyle się o nim mówi. Może miasto zaczęłoby od zadbania o to, co już jest, aby w moim mieście nie było takiego obciachu i żenady - pisze do nas pani Katarzyna.

Temat pewnie poruszany już wielokrotnie, ale piszę, bo znowu trafił mnie szlag! Przemierzając, w porze przedpołudniowej, trasę od przystanku Metro Centrum przez plac Defilad do Złotych Tarasów (czyli wzdłuż Alei Jerozolimskich) ze smutkiem i zażenowaniem obejrzałam scenkę z udziałem "dyżurnych" meneli.

Miasto (chyba miasto, nie wiem) stworzyło na jednym z trawników takie chilloutowe miejsce z kolorowymi hamakami i siedziskami, naprawdę fajne. Niestety jest całkowicie zaanektowane przez lokalnych, zawsze obecnych tam meneli. Towarzyszy im trudny do zniesienia smród moczu i odchodów. Bełkoczą, klną.

W tej okolicy menele są zawsze. Pokładają się na trawie, na ławkach, zaczepiają, żebrzą. To jest ich teren. Straż miejska chyba przywykła do tego i nie robi im żadnych wstrętów. Czasami wygląda to nawet na przyjemną komitywę... znają się, poklepują po plecach.

To jest takie ważne miejsce dla Warszawy, przed wyborami tyle się o nim mówi. A może powstanie tu muzeum (o Muzeum Sztuki Nowoczesnej słyszymy już od tylu lat, że już chyba nikt w to nie wierzy...).lub wielki park jak w Nowym Jorku.

Spoko, jestem za, ale może miasto zaczęłoby od zadbania o to, co już jest, aby w moim mieście nie było takiego obciachu i żenady. Menelom w centrum mojego miasta mówię "nie"!

- Katarzyna

Co sądzisz na ten temat? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl