Czy mieszkańcy okolic Stadionu Narodowego muszą być zakładnikami wydarzeń w tym obiekcie? [LIST]

"Czy blokowanie okolic Narodowego to jedyny sposób prewencji i ochrony mieszkańców przed bandą wandali i chuliganów? Czy na Saskiej Kępie można jeszcze w ogóle normalnie mieszkać?" - pisze do nas pani Barbara.

Jestem totalnie oburzona. Dziś (środa, 2 maja, przyp. red.) o godzinie 14 mój mąż próbował wjechać na Saską Kępę, pod nasz blok przy ulicy Brazylijskiej. Posiadamy na samochodzie nalepkę mieszkańca, bo często blokują wjazd na ulice Saskiej Kępy, gdy dzieje się coś na Narodowym (2 maja o 16 odbywał się tam Puchar Polski, mecz Legia Warszawa-Arka Gdynia, przyp. red.). Niestety, tym razem nalepka nie pomogła.

Policjanci stwierdzili, że nikogo nie wpuszczają, bo... rozruby kibiców. Uważam, że to skandal, że nie można dojechać do własnego domu, a policja rozkłada ręce. Czy ja mogę spać spokojnie w takim razie? Jaką mam gwarancję, że mi w tym czasie ktoś mieszkania nie rozniesie?!?!

Czy naprawdę mieszkańcy okolic Stadionu Narodowego muszą być zakładnikami wszystkich wydarzeń w tym obiekcie? Czy blokowanie okolic Narodowego to jedyny sposób prewencji i ochrony mieszkańców przed bandą wandali i chuliganów? Czy na Saskiej Kępie można jeszcze w ogóle normalnie mieszkać?

- pani Barbara

Mieszkasz na Saskiej Kępie? Masz podobne odczucia? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl