Miasto nie robi nic, by życie psów w mieście było lepsze [LIST]

- O ile miasto dba o to, by promować adopcję zwierząt, to niestety nie robi nic, by potem życie takich zwierząt w mieście było lepsze. Konkretnie chodzi mi o wybiegi dla zwierząt - pisze do nas pani Jolanta, właścicielka suczki-znajdy.

Jest to niezwykle ważne, szczególnie dla psów adoptowanych, które zazwyczaj są po traumatycznych przejściach i nie wiadomo, jak będą się zachowywały spuszczone luzem.

My, właściciele, staramy się zapewnić tym psom idealne warunki, jednak nie wiemy, co je spotkało w przeszłości. Może takiego psa skrzywdził jakiś mężczyzna, może dziecko, a może zostało kopnięte przez rowerzystę. Nie wiemy więc, jak zareaguje w sytuacjach wydawałoby się dla nas normalnych.

Stąd odpowiedzialny właściciel zawsze ma obawy przed spuszczeniem takiego psa ze smyczy w miejscu, gdzie są ludzie - czyli w Warszawie wszędzie. A przecież każdy weterynarz powie, że pies, szczególnie młody, do prawidłowego rozwoju i zdrowia musi się wybiegać. W całym mieście jest zaledwie kilka ogrodzonych wybiegów dla psów.

W kolejnych budżetach partycypacyjnych są zgłaszane projekty budowy takich wybiegów, niestety zwykle w głosowaniu nie uzyskują odpowiedniej liczby głosów.

Obecna uchwała radnych pozwala spuszczać psy ze smyczy, jeśli właściciel jest w stanie nad nimi zawsze zapanować. Ale nie znam żadnego odpowiedzialnego właściciela psa, który mógłby zagwarantować, że zawsze i wszędzie uda mu się opanować swego pupila. I nie chodzi tu nawet o agresję psa, ale o to że rozbawione i rozbiegane psy nie zwracają na nic uwagi i zdarza się, że wpadają na spacerujących ludzi, rowerzystów, dzieci. To od razu rodzi konflikty.

W wielu parkach, na skwerach, między blokami są ogrodzone place zabaw dla dzieci.

Czy miasto nie mogłoby również ogrodzić podobnej wielkości miejsc jako wybiegi dla psów?

Koszt takiego wybiegu byłby nieporównanie niższy niż koszt placu zabaw dla dzieci, bo tak naprawdę psom do zabawy nie są potrzebne żadne urządzenia. Wystarczy im miejsce, gdzie mogłyby się po prostu wyhasać i pobiegać z innymi psami.

Nie trzeba budować żadnych torów przeszkód, jakie są na istniejących już wybiegach. Można wstawić kilka ściętych pieńków, położyć jakąś kłodę i wstawić kosz na odchody.

Myślę, że byłaby to dodatkowa zachęta do adopcji psa ze schroniska.

- Jolanta.

Co sądzisz o tej opinii? Czy Warszawa to atrakcyjne miejsce dla psów? Jak radzisz sobie z adoptowanym psem? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl