Trwa spór o warszawski łuk triumfalny. Radna PiS: "To sprawa całej Polski. Miasto: "Nie możemy dojść do porozumienia"

Toczy się spór o wygląd i lokalizację łuku triumfalnego, który miał wstępnie powstać na Osi Saskiej, na trawniku między jezdniami ul. Marszałkowskiej. - Ta lokalizacja była nie do przyjęcia. A wszystkie inne propozycje pomysłodawcom łuku się nie spodobały - mówi miasto. Czy łuk powstanie? Czasu na realizację jest coraz mniej.

 - Musimy się spieszyć, jeśli chcemy zdążyć na setną rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920. Odbyło się już kilka spotkań z inicjatorami budowy łuku, ale na razie nie doszliśmy do porozumienia w kwestii projektu - mówi Agnieszka Kłąb, rzecznik miasta. 

Pomysłodawcami budowy łuku triumfalnego w Warszawie jest Towarzystwo Patriotyczne z prawicowym satyrykiem Janem Pietrzakiem na czele. Na pomysł wpadło dwa lata temu. Do tej pory nie udało się uzgodnić ani lokalizacji łuku, ani jego formy.

Łuk musi powstać

Jak mówi w rozmowie z TVNWarszawa radna Olga Johann z PiS, wysłała już do miasta szereg interpelacji w  tej sprawie. Natrafia na mur i milczenie. Jak podkreśla, jeszcze nigdy się z czymś takimi nie spotkała.

Jednocześnie nie ma wątpliwości, że powinien powstać. Twierdzi, że to sprawa nie tylko Warszawy, ale całej Polski. Ważna dla, jak to ujęła, "prawie wszystkich partii". Powstaniu łuku dopinguje również senat. Apeluje do władz stolicy o dołożenie wszelkich starań, by możliwa była realizacja tego przedsięwzięcia.

Nie możemy dojść do porozumienia

Miasto przyznaje, że na interpelacje Johann nie odpowiedziało. - Sprawa się ciągnie od jakiegoś czasu, tylko dlatego, że wciąż nie udaje się wypracować porozumienia. Propozycje przedstawione przez inicjatorów były dla miasta nie do przyjęcia. Łuk na pewno nie może powstać na Osi Saskiej ze względu na wymogi konserwatorskie. Zaproponowane przez nas lokalizacje oraz formy pomnika nie spodobały się z kolei drugiej stronie. Ani pomnik w formie kładki przez Wisłę, która łączyłaby funkcję upamiętnienia z funkcją użytkową, ani lokalizacja w postaci okolic ulicy Radzymińskiej - opowiada Agnieszka Kłąb.

Jak dodaje rzeczniczka, inicjatorzy przyszli do miasta z gotowym pomysłem na łuk w formie bardzo tradycyjnej - przypominającej łuk triumfalny w Paryżu. - Tak nie może być. Projekt musi być przedyskutowany, podobnie jak jego lokalizacja. Później rozpisany powinien zostać konkurs architektoniczny, przeanalizowane kwestie finansowe oraz wybrany wykonawca. To wszystko cały czas przed nami - dodaje.

Musi się podobać warszawiakom

A czasu coraz mniej. Jak mówi, na budowę kładki czasu jest już za mało. - W tej chwili miasto przygotowuje listę propozycji na lokalizację pomnika. Przedstawi je inicjatorom - mówi Kłąb i podkreśla. - To nie jest tak, że nie chcemy tego pomnika. Zależy nam jednak na tym, aby pomnik był najwyższej jakości i podobał się warszawiakom. Mamy już w Warszawie formy upamiętnienia, które nie do końca spełniły swoją rolę - podsumowuje.

Ostateczną decyzję co do lokalizacji łuku będzie miała Rada Miasta, w której m.in. zasiada radna Johann.