Portal Warszawawpigulce.pl opisał w niedzielę zdarzenie, do którego miało dojść dwa dni wcześniej w Parku Skaryszewskim. Mieszkanka Warszawy, pani Grażyna, była tego dnia z wnuczkiem i psem na spacerze. "Wnuczek biegał z naszym pieskiem po trawie, jak to dziecko wywracał się na trawie. Wieczorem w domu zaczął się skarżyć na swędzenie dłoni. Wczoraj rączka mu spuchła, zrobiłam okład, leki odczulające. Dziś lekarz stwierdził poparzenie chemiczne. Piszę, aby poinformować innych o zagrożeniu" - apelowała kobieta.
Dzień później inna czytelniczka serwisu internetowego informowała o psie, który po spacerze w Parku Skaryszewskim miał mieć opuchniętą i poparzoną skórę nad łapą.
"Właśnie złożyłem PILNY wniosek w Urzędzie Dzielnicy Praga-Południe o tymczasowe zamknięcie Parku Skaryszewskiego w związku z potwierdzonymi poparzeniami, do których doszło tam w ostatnich dniach. Poparzeniu uległo dziecko i pies, bezpieczeństwo mieszkańców jest priorytetem" - przekazał w poniedziałek przed południem radny dzielnicy Marek Borkowski. "Jedna z hipotez to "barszcz Sosnowskiego", ale, o ile pamiętam, on staje się toksyczny przy wysokich temperaturach" - dodał samorządowiec.
Jak przekazał portal Tvnwarszawa.pl na podstawie doniesień PAP, zgłoszenia o poparzeniach trafiły do straży miejskiej i ratusza. Strażnicy nie stwierdzili jednak niczego niepokojącego, niemniej skierowali wniosek do Zarządu Zieleni o dokładniejszą analizę terenu. Podobny wniosek złożyły władze dzielnicy. - Wpłynęło do nas zgłoszenie od mieszkanki dotyczące poparzonego chłopca. Cały czas monitorujemy sytuację. Zgłosiliśmy sprawę do służb miejskich i Zarządu Zieleni, który opiekuje się parkiem - poinformował w rozmowie z PAP rzecznik dzielnicy Andrzej Opala.
***
Porannej Rozmowy i Zielonego Poranka możecie słuchać też w wersji audio w dużych serwisach streamingowych, np. tu: