"Prokuratura zajęła mieszkanie burmistrza Konstancina. Jest warte tyle, ile zniknęło z gminnej kasy" - pełny artykuł przeczytasz w "Gazecie Wyborczej" pod TYM linkiem.
Wiosną 2021 roku z gminnej kasy Konstancina-Jeziorny (woj. mazowieckie) zniknęło pięć mln zł. Gmina założyła w jednym z banków lokatę terminową. Podpisano umowę, ale pieniądze przepadły.
"Gmina Konstancin-Jeziorna w procesie lokowania wolnych środków finansowych na bankowej lokacie terminowej padła ofiarą oszustwa na kwotę pięciu mln zł. Burmistrz Kazimierz Jańczuk natychmiast po otrzymaniu informacji o tym fakcie złożył do organów ścigana zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa" - podkreślały władze gminy w komunikacie zamieszczonym w połowie lipca 2021 roku.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna w Łodzi. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", burmistrz i skarbnik usłyszeli zarzuty. "To on [skarbnik] miał wybrać lokatę zaoferowaną przez oszusta i rekomendował wykonanie na nią przelewu, burmistrz zaś pod wszystkim się podpisał" - informuje "GW".
Więcej informacji z Polski przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
- Wobec burmistrza Konstancina-Jeziorny sformułowano zarzut popełnienia przestępstwa polegającego na nieumyślnym niedopełnieniu ciążących na nim obowiązków i w związku z tym wyrządzenia szkody w obrocie w wielkich rozmiarach, tj. przestępstwa zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat trzech - powiedział rzecznik łódzkiej Prokuratury Regionalnej Krzysztof Bukowiecki w rozmowie z gazetą. Ten sam zarzut postawiono skarbnikowi.
Jak czytamy, burmistrz gminy Konstancin-Jeziorna nie przyznał się do zarzutów. Według prokuratury zatrzymywanie go nie było konieczne, lecz podjęto inne działanie. - Dokonano zajęcia nieruchomości w postaci mieszkania, stanowiącej własność podejrzanego, wchodzącą w skład wspólności ustawowej majątkowej małżeńskiej, poprzez ustanowienie hipoteki przymusowej do kwoty łącznie pięciu mln i 20 tys. zł - wyjaśnił Bukowiecki "Gazecie Wyborczej". Równolegle toczy się śledztwo w sprawie oszustwa. "GW" ustaliła, że gmina skierowała do sądu sprawy przeciwko bankom, jednak te nie poczuwają się do winy.
Podobne oszustwo miało miejsce wiosną 2021 roku w Rząśni (woj. łódzkie). Skarbnik z kont gminy przelał pięć milionów zł, bo uwierzył, że rozmawia z przedstawicielem banku. Postawiono mu już zarzuty - podaje TVN24.
Zawiadomienie o przestępstwie złożył wówczas wójt Rząśni Tomasz Stolarczyk. "Możemy potwierdzić, że w wyniku możliwego niedochowania należytej staranności przez skarbnika gminy, który najprawdopodobniej padł ofiarą oszustwa, mogło dojść do utraty przez gminę środków finansowych" - napisał wójt w komunikacie opublikowanym na stronie samorządu tuż po zdarzeniu.
"Prokuratura zajęła mieszkanie burmistrza Konstancina. Jest warte tyle, ile zniknęło z gminnej kasy" - pełny artykuł przeczytasz w "Gazecie Wyborczej" pod TYM linkiem.