Wylali "krew" przed Sejmem. Protest ws. traktowania ludzi przez służby na polskiej granicy

- Sejm jest zbrukany krwią osób błagających o pomoc - mówili uczestnicy piątkowej manifestacji przed Sejmem. W ramach protestu oblali chodnik i barierki przed Sejmem czerwonym płynem przypominającym krew. Policja chce ukarania sześciu osób.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Aktywiści mówią o kryzysie humanitarnym na pograniczu

"Macie krew na rękach", "Auschwitz nie spadło z nieba" - to niektóre z haseł, które pojawiły się na proteście przed Sejmem w piątek wieczorem. Manifestowano tam przeciwko polityce antyimigracyjnej rządu PiS oraz traktowaniu ludzi, którzy przekraczają granicę Polski z Białorusią.

Działające na pograniczu organizacje pozarządowe mówią o kryzysie humanitarnym. Ludzie, którzy przez Białoruś chcą dostać się do Polski i dalej do Unii Europejskiej - w czym pomaga białoruski reżim - są wypychani przez polską Straż Graniczną, a gdy znajdą się z powrotem na Białorusi, tamtejsze służby nie pozwalają im wrócić i zmuszają do ponownego przekraczania granicy do Polski. Migranci relacjonują, że często pozostają w takiej pułapce przez wiele dni, a nawet tygodni. Cierpią z wychłodzenia, braku jedzenia i wody, doświadczają przemocy ze strony służb.

Protestujący przed Sejmem rozlali na podjeździe na terenie kompleksu parlamentarnego przy ul. Wiejskiej czerwoną ciecz przypominającą krew. Kilka osób przeszło przez policyjne barierki na chodniku i ustawiło się z transparentami na murku.

- Straż Graniczna i wojsko nielegalnie, wbrew konstytucji i prawu europejskiemu, wyrzucają uchodźców z terytorium Polski na Białoruś - mówili uczestnicy manifestacji.

Oblewając krwią Sejm RP, pokazujemy jego prawdziwe oblicze. Jest zbrukany krwią osób błagających o pomoc. Podkreślamy odpowiedzialność rządzących 

- powiedziała jedna z osób. 

Zobacz więcej zdjęć z protestu pod Sejmem >>>

Policja ukarała protestujących

Jak podaje TVN Warszawa, wobec sześciu osób policja skierowała wnioski o ukaranie na podstawie Kodeksu wykroczeń. Cztery osoby miały "wtargnąć na teren Sejmu" i wnioski wobec nich dot. art. 51 KW - "kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny". Wobec kolejnych dwóch skierowano wnioski o ukaranie za umieszczenie w miejscu nieprzeznaczonym plakatów.

Kancelaria Sejmu poinformowała, że także rozważa kroki prawne. Czytaj także nasz "Raport znad granicy": 

Raport znad granicy"Raport znad granicy". "Prądu nie ma w całej okolicy"

Więcej o: