Zarzuty dla patoinfluencera, który śmiertelnie potrącił pieszego. W jego domu znaleziono mefedron

Kierowca, który w nocy z soboty na niedzielę w centrum Warszawy zabił przechodzącego przez jezdnię mężczyznę, usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Jak poinformowała nas prokuratura, przedstawiono mu także zarzut posiadania substancji psychotropowej w postaci mefedronu - narkotyk znaleziono podczas przeszukania jego mieszkania.

"Podejrzanemu przedstawiono zarzut nieumyślnego spowodowania w dniu 18 lipca 2021 r. w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej 104 wypadku, w wyniku którego śmierć poniósł przechodzący przez jezdnię pieszy" - poinformowała nas Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak dodała, z aktualnych ustaleń śledztwa wynika, że "podejrzany naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym - obowiązek zachowania szczególnej ostrożności podczas wyprzedzania, jak również poruszania się z prędkością zapewniającą zapanowanie nad pojazdem".

Patryk D. usłyszał również zarzut posiadania substancji psychotropowej w postaci mefedronu, ujawnionego podczas przeszukania mieszkania. Oskarżony nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. W momencie zdarzenia kierowca nie był pod wpływem alkoholu ani środków odurzających

- dodają śledczy. 

Na Marszałkowskiej doszło do śmiertelnego potrąceniaŚmiertelny wypadek na Marszałkowskiej. Sprawcą "patoinfluencer"

"Prokurator skieruje do sądu wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy mając na względzie potrzebę zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania" - oznajmiła Aleksandra Skrzyniarz.

Śmiertelny wypadek na Marszałkowskiej. MJN: sprawcą patoinfluencer

W mediach społecznościowych pojawiały się doniesienia, że prędkość kierowcy mogła mieć związek z urządzanymi nocą nielegalnymi ulicznymi wyścigami. Policja zaprzeczyła tym doniesieniom.

"Chwalił się w social mediach jazdą 300 (!) km/h. W sobotę zebrał tego owoce: zabił pieszego poruszającego się o kulach" - napisali na Facebooku aktywiści stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. "Ile musiał jechać? Policja nie podała tej informacji, za to zaczęła od razu przerzucać winę na ofiarę, pisząc kłamstwa o przechodzeniu w niedozwolonym miejscu. Takie są efekty budowanej przez lata »kultury« za****lania po ulicach jako stylu życia" - dodali, wskazując, że "odpowiadają za to nie tylko patoinfluencerzy i wspierające ich organizacje i grupy, które należałoby potraktować jako przestępcze". "To przede wszystkim wina polskiej policji, która latami zajmowała się rozdawaniem odblasków pieszym, zamiast infiltrować znane wszystkim grupy FB poświęcone nocnym wyścigom po mieście i wyłapywać potencjalnych drogowych zabójców. Przecież sami chwalą się swoimi przestępstwami w sieci" - napisało MJN.

Wypadek w centrum Warszawy. Nie żyje pieszy

Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę, około godz. 00:30, na ulicy Marszałkowskiej na wysokości ulicy Złotej. - Doszło do śmiertelnego potrącenia osoby pieszej, przechodzącej przez jezdnię w miejscu niedozwolonym. Kierowca pojazdu marki Porsche był trzeźwy - przekazała w rozmowie z TVN Warszawa Monika Nawrat z Komendy Stołecznej Policji. 

Jak dodała funkcjonariuszka, pieszy miał około 50 lat. Warszawska "Gazeta Wyborcza" informuje, że mężczyzna zmarł na miejscu. Policja na razie nie podaje, z jaką prędkością jechał. Auto ma rozbitą szybę oraz przednią część dachu.

Zobacz wideo Pijana 19-latka wiozła swoją koleżankę na hulajnodze. Nie dojechała daleko
Więcej o: