SN uwzględnił kasację wniesioną przez znanego handlarza roszczeń. Kara więzienia uchylona

Sąd Apelacyjny w Warszawie ponownie rozpatrzy sprawę znanego handlarza roszczeń Marka M. dotyczącą poświadczenia nieprawdy przy reprywatyzacji budynku przy ulicy Targowej. Sąd Najwyższy uwzględnił kasację obrońcy Marka M. i uchylił wyrok półtora roku pozbawienia wolności, wydany w drugiej instancji. Nie oznacza to jednak, że sąd zakwestionował winę M.

Sędzia Zbigniew Puszkarski w uzasadnieniu wyroku mówił, że Sąd Najwyższy, rozpatrując kasację, trzyma się reguł narzuconych przez prawo. - Fakt uwzględnienia kasacji oczywiście nie stanowi wyrazu aprobaty dla zachowania pana M., wartościowania jego zachowania. To nie jest rzeczą Sądu Najwyższego, który orzeka ściśle na gruncie kasacji, która to kasacja podnosi określone naruszenia prawa, naruszenia rażące i mogące mieć istotny wpływ na treść orzeczenia - mówił sędzia.

Zobacz wideo RPO o przejęciu Polska Press: Postanowienie sądu trzeba wziąć pod uwagę i "zamrozić" sytuację

SN skierował sprawę Marka M. do ponownego rozpatrzenia. Zaostrzenie kary zostało uchylone

Adwokat Marka M. mecenas Piotr Kruszyński zaznaczył, że, Sąd Najwyższy w całości uwzględnił kasację obrony, uznając, że w wyroku Sądu Apelacyjnego znalazły się uchybienia prawa procesowego.

- Uchybienie polegało na tym, że prokurator, wnosząc apelację od wyroku sądu pierwszej instancji, nie zarzucił rażącej niewspółmierności kary. Zarzucił natomiast obrazę prawa materialnego i tego zarzutu sąd apelacyjny nie podzielił. Nie podzielił też zarzutu obrazy prawa procesowego. I w tej sytuacji sąd apelacyjny nie miał prawa zaostrzać kary - mówił adwokat.

Mecenas Bartosz Przeciechowski mówił, że miasto stołeczne Warszawa, które reprezentuje, przyłączyło się do tej sprawy jako oskarżyciel posiłkowy. Zaznaczył, że miastu zależało, by stwierdzić winę Marka M. - I tak się stało. Sąd pierwszej instancji to przyjął, sąd drugiej instancji także to potwierdził. Sąd Najwyższy nie kwestionuje winy pana Marka M. Dzisiaj SN uznał, że sposób, w jaki sąd apelacyjny zaostrzył karę, był nietrafny, ponieważ nie wziął pod uwagę żadnych argumentów prokuratora - mówił oskarżyciel posiłkowy.

Rafał TrzaskowskiWarszawski ratusz żąda zwrotu Szpitala Południowego. "Mieszkańcy czekają na leczenie pocovidowe"

Marek M. wprowadził w błąd sąd rejonowy, zatajając informację o śmierci spadkobierczyni nieruchomości przy ulicy Targowej, za co odpowiadał przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Sąd pierwszej instancji orzekł w grudniu 2018 roku, że Marek M. ma zapłacić 60 tysięcy złotych grzywny.

Sąd Apelacyjny w Warszawie w październiku 2019 roku zaostrzył tę karę, orzekając - obok grzywny - półtora roku bezwzględnego więzienia. Kasację od tego wyroku wnieśli: Prokurator Generalny oraz obrona Marka M. Sąd Najwyższy odrzucił kasację PG jako "oczywiście bezzasadną". Po wtorkowym orzeczeniu sprawa wróci do Sądu Apelacyjnego do ponownego rozpatrzenia.

Więcej o: