Warszawa. Jeździli karetką po 36 godzin. Poprosili PIP o kontrolę. Są wyniki

Ratownicy medyczni z warszawskiego pogotowia, którzy jeździli kilkadziesiąt godzin bez przerwy, poprosili Państwową Inspekcję Pracy o skontrolowanie warunków ich pracy. Kontrola wykazała nie tylko naruszenie prawa do odpoczynku, ale też nieprawidłowości w naliczaniu i wypłacaniu pieniędzy za nadgodziny. Sprawa została zgłoszona do prokuratury.

Jolanta Koszałka, szefowa Okręgowej Inspekcji Pracy w Warszawie, poinformowała Onet, że „trzyosobowy zespół inspektorów pracy prowadził czynności kontrolne w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" w Warszawie w okresie od sierpnia 2020 r. do marca 2021 roku”. Kontrole zostały podjęte po skargach od związkowców pogotowia. Kontrole przeprowadzono na stacjach wyczekiwania pogotowia ratunkowego zlokalizowanych na terenie Woli i Ursynowa - powiedziała w rozmowie z portalem Onet.pl. 

Zobacz wideo Czy będzie podtrzymany obowiązek noszenia maseczek na świeżym powietrzu?

Kontrola PIP w warszawskim pogotowiu. Poprosili o nią ratownicy medyczni

Jak wynika z raportu, nieprawidłowości, które wykazała kontrola, dotyczyły m.in. wielokrotnego naruszania przepisów dotyczących prawa do odpoczynku, ale też naruszeń dotyczących planowania godzin pracy i nieprawidłowości w godzinach nadliczbowych oraz wyliczaniu za nie wynagrodzenia.

Podczas kontroli stwierdzono, iż za okres kwiecień - październik 2020 r. nie były wypłacane tak zwane dodatki covidowe, przyznane medykom za walkę z epidemią koronawirusa. Potwierdzono także przypadki wykonywania pracy przez zleceniobiorców (kierowców oraz kierowców-ratowników medycznych), którzy pracowali po 24, a nawet 36 godzin bez przerwy. 

SOR w Radomiu. Urząd Wojewódzki przeprowadził kontrolę w placówceW szpitalach brakuje łóżek. "Mamy miejsce w Grodzisku, ale Wielkopolskim"

- Inspektorzy zapomnieli, że od roku pracujemy w ekstremalnych warunkach. W wynikach kontroli nie ma nakazów i jednoznacznego rozstrzygnięcia, jest za to dużo nadinterpretacji - poinformowali Onet ratownicy medyczni i zapowiadają, że pójdą z tą sprawą do sądu.

O sprawie wie już sanepid, NFZ i Ministerstwo Zdrowia. Prokuratura nie wszczyna śledztwa

Gdy popełnione wykroczenia wyszły na jaw, poinformowano o tym m.in. NFZ, sanepid, Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego oraz Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego i Ministerstwo Zdrowia. - W związku ze stwierdzeniem popełnienia wykroczeń przeciwko prawom pracownika zastosowano postępowanie wynikające z przepisów Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia - powiedziała Jolanta Koszałka.

Bolesławiec. Chory na COVID-19 był w śpiączce od listopada do marca. 'Jest ewenementem'Bolesławiec. Chory na COVID-19 był w śpiączce kilka miesięcy. "Jest ewenementem"

Rzecznik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" poinformował natomiast o oburzeniu, które wywołał raport. - Większość spraw, o których w nim mowa, została już załatwiona na korzyść pracowników. Pogotowie złożyło już odwołanie od wyników tej kontroli - powiedział Onetowi. 

Wykryte podczas kontroli PIP naruszenia praw pracowniczych w pogotowiu zgłoszone zostały również do warszawskiej prokuratury. Ta jednak nie wszczęła jeszcze w tej sprawie postępowania.