Fałszywy alarm bombowy na Okęciu. Ładunek miał być na pokładzie samolotu PLL LOT z Kijowa

Warszawskie Lotnisko Chopina otrzymało informację o rzekomej bombie na pokładzie samolotu PLL LOT z Kijowa. Po ok. trzech godzinach akcji służb poinformowano, że był to fałszywy alarm.

Służby w sobotni wieczór sprawdzały doniesienia o bombie na pokładzie samolotu z Kijowa. Na płycie lotniska było kilka radiowozów, karetki i pojazdy służb lotniskowych - podaje Polsat News. Informację o akcji potwierdzał rzecznik portu. 

- Podobnie, jak w ubiegłym tygodniu, otrzymaliśmy anonimowy telefon o tym, że w samolocie ma znajdować się bomba. Na miejscu trwa akcja służb lotniskowych i państwowych - powiedział Onetowi Piotr Rudzki około godziny 20. Przed 23 podano informację, że akcja się zakończyła, a samolot jest bezpieczny.

- Według mojej wiedzy informacja o bombie na pokładzie samolotu była nieprawdziwa. Samolot jest już bezpieczny. Pasażerowie mogą go opuszczać - dodał Rudzki.

Tydzień wcześniej identyczny alarm

W ubiegłą niedzielę służby prowadziły podobną akcję po informacji o rzekomej bombie na pokładzie samolotu ze Stambułu. Anonimową informację przekazano przed lądowaniem maszyny Turkish Airlines w Warszawie.

Samolot natychmiast skierowano na boczne miejsce postojowe na płycie lotniska. W ramach standardowej procedury skierowano tam m.in. karetki ratunkowe. Po ewakuacji pasażerów weszli do niego pirotechnicy. Nie znaleziono jednak żadnych niebezpiecznych materiałów - ani na pokładzie, ani w bagażach podróżnych.

Niebawem podamy więcej informacji.