Protest ekologów. Usiedli na jezdni w centrum miasta. "Za przyszłość naszą i waszą"

W piątek w ramach protestu klimatycznego aktywiści zablokowali odcinek Al. Jerozolimskich. - Mamy prawo sięgać po każde dostępne nam środki, żeby zawalczyć o nasze życie i zdrowie - mówili aktywiści "Gazecie Wyborczej".

"W związku z protestem środowisk ekologicznych zostały zablokowane Al. Jerozolimskie od Ronda Dmowskiego do ul. Emilii Plater. Kierowcy muszą liczyć się z utrudnieniami. Policjanci prowadzą czynności zmierzające do udrożnienia ruchu. Kierowane będą wnioski o ukaranie" - poinformowała przed godz. 9:00 Komenda Stołeczna Policji.

Jak informowała warszawska "Gazeta Wyborcza", aktywiści siedzieli na pasach, mając dłonie "połączone w rurach, zapewne spięte ze sobą", co miało utrudnić policjantom zniesienie ich z jezdni. - Mamy prawo sięgać po każde dostępne nam środki, żeby zawalczyć o nasze życie i zdrowie - powiedział jeden z protestujących "Wyborczej".

"Nie możemy już polegać na systemie, który zawodził przez ostatnie lata"

Wśród transparentów pojawiły się hasła: "klimatyczny stan wyjątkowy" oraz "za przyszłość naszą i waszą". "Czas na bunt przeciw bierności polityków w walce z katastrofą klimatyczną. Żądamy od rządzących zorganizowania panelu obywatelskiego, który wypracuje wiążące rozwiązania nt. zapobiegania i minimalizowania skutków katastrofy klimatycznej. Siła w ręce ludzi! Nie możemy już polegać na systemie, który zawodził przez ostatnie lata - przybliżając nas do przekroczenia punktów krytycznych i nieodwracalnych zmian" - czytamy na Facebooku Extinction Rebellion Warszawa.

O godz. 11:25 "Wyborcza" relacjonowała: "Policja ustawiła cztery transportery w Alejach i teren protestu odgrodziła taśmami, tak żeby zasłoniły protestujących skutych łańcuchami". Reszta aktywistów została wyniesiona na chodnik.

Zobacz wideo Gosek-Popiołek: Jeżeli coś dzieje się w ramach specustawy, udział społeczeństwa jest bardzo mały