Duża impreza w pubie w centrum Warszawy mimo zakazu. Tłumy ludzi na parkiecie, wezwano policję [WIDEO]

Policja skierowała do sądu i do sanepidu wnioski o ukaranie właścicieli jednego z pubów w centrum Warszawy, w którym miniony weekend - mimo obostrzeń - odbyła się duża impreza. Na nagraniach, które udostępniono w mediach społecznościowych, widać tłum tańczących osób oraz duże kolejki ustawiające się do baru.

W weekend w jednym z pubów przy ulicy Parkingowej w Warszawie odbyła się duża impreza. Nagranie, na którym widać tłumy bawiących się na niej osób, zamieścił na Twitterze dziennikarz "Wprost" Marcin Dobski. "Sobota, późny wieczór, w jednym z lokali w centrum Warszawy" - napisał, powołując się na osobę, która przesłała mu nagranie.

Duża impreza w centrum Warszawy. Interweniowała policja, jest wniosek do sądu o ukaranie

Na filmie widać, jak osoby przebywające w otwartym mimo obostrzeń lokalu podrygują w rytm muzyki i krzyczą: "wszystkich nas nie zamkniecie, jeb** PiS". Większość osób nie ma maseczek ochronnych. Można to zobaczyć poniżej:

Na miejscu interweniowała policja. - Faktycznie była taka interwencja w sobotę. Funkcjonariusze obecni na miejscu razem z sanepidem. (...) Skierowali w tej sprawie wnioski do sądu i sanepidu o ukaranie - powiedział cytowany przez Polsat News podinspektor Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I. Jak dodał, służby ustalają, ile dokładnie osób było na imprezie - na razie potwierdzono, że gości lokalu było co najmniej kilkudziesięciu. 

W mediach społecznościowych pojawiają się doniesienia, że to nie pierwszy raz, kiedy w lokalu przy ul. Parkingowej mimo trwającej pandemii zorganizowano tego typu imprezę - podobna miała miejsce m.in. także w sobotę 16 stycznia. Lokal działał już od jakiegoś czasu w ramach "barowego podziemia" - właściciele oficjalnie organizowali w nim nie imprezy, a "szkolenia z picia piwa", i zapewniali uczestnikom imprezy certyfikaty ich ukończenia. Właściciele lokalu mieli całą ich sieć barów w Warszawie i Łodzi - informowali wcześniej, że ze względu na trudną sytuację gospodarczą musieli zamknąć już trzy z nich. Zamknięcie - jak zapowiadał właściciel - miało z powodu trudnej sytuacji finansowej spotkać także lokal przy ul. Parkingowej. - Zamykamy, nie jesteśmy w stanie tego utrzymać (...) Sytuacja jest patowa, bez wyjścia. Mam komornika (...) My nie jesteśmy jako puby temu państwu potrzebni, państwu są potrzebne kościoły, my nie - mówił na początku stycznia w rozmowie na kanale Polskie Minibrowary na YouTube.

W miniony weekend działalność w ramach tzw. buntu przedsiębiorców  wznowiło nawet 20 tys. lokali gastronomicznych. Imprezę klubową zorganizowano m.in. w jednym z klubów w Nysie (bawiło się tam kilkaset osób), a także w trzech klubach w Tarnowie. 

Więcej o: