Trzaskowski do policji: Jeśli będą naruszane zasady, zastanowię się nad zawieszeniem wspierania finansowego

- Jeżeli znowu będą naruszane te zasady, to ja, ale też bardzo wielu innych samorządowców zastanowi się nad zawieszeniem wspierania finansowego policji - powiedział Rafał Trzaskowski, odnosząc się do działań funkcjonariuszy w czasie protestów. - Nie może być tak, że policja podlega tak politycznej presji i niestety jej ulega - dodał.

W piątek podczas konferencji prasowej Rafał Trzaskowski mówił o działaniach policji w trakcie protestów związanych z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.

Słyszymy, że być może będziemy mieli do czynienia z kolejnymi protestami i manifestacjami w najbliższy weekend, dlatego w imieniu swoim i Ruchu Wspólna Polska zwracam się z apelem do policji. Jak wszyscy wiemy, podstawą działania policji jest zasada nieużywania siły wobec pokojowo nastawionych demonstrantów, a użycie tzw. środków przymusu bezpośredniego powinno być ostatecznością

- podkreślił prezydent Warszawy. Dodał, że powinno być to ostatecznością, zwłaszcza kiedy siły policji się większe niż protestujących. Polityk zaznaczył, że w momencie podejmowania interwencji policjanci muszą być oznakowani.

Po każdym użyciu siły, zwłaszcza środków przymusu bezpośredniego wobec demonstrantów, powinien być przygotowany raport, który jest przedstawiony właściwej komisji sejmowej

- powiedział Rafał Trzaskowski. Dodał, że w raporcie powinna się znaleźć informacja dotycząca m.in tego, czy użycie siły było uzasadnione i kto wydał polecenie. - Przed użyciem siły powinno być jasne ostrzeżenie przez policjantów, ale przede wszystkim próba załagodzenia sytuacji w inny sposób. Legitymowanie demonstrantów nie powinno zamieniać się w zatrzymywanie - stwierdził polityk.

Jeżeli policja nie odniesie się do tego apelu, nie odniesie się do przepisów (...) i znowu będą naruszane te zasady, to ja, ale też bardzo wielu innych samorządowców zastanowi się nad zawieszeniem wspierania finansowego policji. Nie może być tak, że policja podlega tak politycznej presji i niestety jej ulega

- podkreślił prezydent Warszawy.

Protesty po wyroku TK

W czwartek 22 października Trybunał Konstytucyjny uznał, że aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z konstytucją. Spowodowało to falę protestów w całej Polsce. Demonstranci manifestowali swój sprzeciw pod siedzibami TK i PiS, pod kuriami czy kościołami.

W środę, 18 listopada, w Warszawie odbył się kolejny protest przeciwko orzeczeniu Trybunału. Planowana była blokada Sejmu. Wcześniej jednak oddziały policji skutecznie odcięły dostęp do parlamentu. Z tego powodu blokada zmieniła się w marsz, który doszedł przed siedzibę TVP na placu Powstańców Warszawy. Tam policja otoczyła demonstrantów i rozbijała protest, używając m.in. gazu. Kontrowersje wzbudzili nieumundurowani funkcjonariusze, którzy stosowali środki przymusu bezpośredniego.

Z kolei w poniedziałek odbył się protest pod siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej. Był on wyrazem sprzeciwu wobec m.in. zapowiadanych przez ministra Przemysława Czarnka konsekwencji dla nauczycieli i nauczycielek popierających Strajk Kobiet. Uczestnicy domagali się jego dymisji oraz rzetelnej edukacji seksualnej. Wciąż aktualny był także postulat dotyczący dostępu do bezpiecznej aborcji w Polsce. Doszło do zatrzymań, m.in. fotoreporterki Agaty Grzybowskiej.

Zobacz wideo Arłukowicz komentuje słowa Kaczyńskiego o "krwi na rękach" opozycji