Trzaskowski w Dniu Tolerancji podświetli budynki na tęczowo. Aktywiści: Problemem nie jest brak iluminacji, a przemoc

Włodarze 12 polskich miast, w tym Warszawy, poinformowali, że w Międzynarodowy Dzień Tolerancji podświetlą reprezentacyjne budynki w tęczowych barwach. "My, ludzie LGBT+, żyjemy w miastach, którymi zarządzacie i naszymi największymi problemami nie jest brak tęczowych iluminacji, tylko przemoc, dręczenie, które doprowadza do samobójstw i bezdomność" - odpowiedzieli aktywiści.

"Tam, gdzie nie ma dialogu i tolerancji, pojawiają się nienawiść i agresja. Wraz z samorządowcami z Polski i Europy wyrażamy solidarność z ofiarami dyskryminacji. 16.11, w Międzynarodowy Dzień Tolerancji, podświetlimy w tęczowych barwach reprezentacyjne budynki w naszych miastach" - poinformował Rafał Trzaskowski na Facebooku. 

W oświadczeniu w języku polskim i angielskim włodarze miast piszą:  

Dzisiaj my, prezydenci i burmistrzowie polskich miast, okazujemy solidarność z wszystkimi, którzy na co dzień borykają się z wykluczeniem, dyskryminacją i nierównym traktowaniem. Tymi, których głos wymaga wzmocnienia i tymi, którzy z determinacją walczą o swoje prawa, stając się obiektem ataków werbalnych, a w ostatnim czasie również fizycznych.
Uważamy, że każdy obywatel naszych małych ojczyzn ma takie same prawa i obowiązki, niezależnie od narodowości, wyznawanej religii, poglądów politycznych, pochodzenia czy orientacji seksualnej.

Apel podpisali prezydenci Białegostoku, Bydgoszczy, Gdańska, Katowic, Krakowa, Lublina, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Warszawy i Wrocławia.

 Karta LGBT+. "Rok milczenia, pół roku chaotycznych rozmów"

Na deklarację Trzaskowskiego zareagowało stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza. W połowie września jego działacze podsumowali, co zrobił Rafał Trzaskowski przez półtora roku od podpisania Karty LGBT+. Mówili wówczas, że kończą próby współpracy z warszawskim ratuszem, bo spełzają za niczym. - Rok milczenia, pół roku bardzo chaotycznych rozmów i spotkań. Chcielibyśmy powiedzieć, że te półtora roku od podpisania deklaracji możemy się czuć w Warszawie choć trochę bezpieczniej. Niestety, jest gorzej. Codziennie słyszymy o kolejnym ataku, pobiciu. Z perspektywy czasu mamy wrażenie, że lepiej by było, gdyby prezydent w ogóle tej deklaracji nie podpisał, bo nie mielibyśmy przynajmniej złudzeń - mówiła, cytowana przez warszawską "Gazetę Wyborczą" Ola Kaczorek z MNW.  

Działacze poinformowali, że z dziesięciu postulatów karty LGBT+, wśród których było m.in. utworzenie hostelu dla osób zagrożonych bezdomnością czy pomoc ofiarom przestępstw na tle homofobicznym, ratusz zrealizował tylko jeden punkt - patronat prezydenta nad Paradą Równości.  

 "Problemem nie jest brak iluminacji, tylko przemoc"

W obliczu gestu prezydentów stowarzyszenie ponownie przypomina, że Karta LGBT+ została przez Trzaskowskiego schowana pod dywan, a ponadto wśród sygnatariuszy pisma znaleźli się m.in. Krzysztof Żuk, który próbował zakazać Marszu Równości w Lublinie czy Jacek Jaśkowiak, który oburzał się symbolicznym zawieszeniem tęczowej flagi przed poznańskim ratuszem. Działacze ocenili, że włodarze miast "odkrywają potencjał PR-owy tęczowych symboli."

To z pewnością miłe móc ogrzać się w świetle tęczowych światełek, gdy jest się z kraju, w którym samorządy słyną głównie z wprowadzania uchwał o strefach wolnych od ideologii LGBT+. Pewnie pomaga też nie czuć obciachu i zwykłego wstydu, gdy staje się w jednym rzędzie na przykład z muzułmańskim burmistrzem Londynu, który w przeciwieństwie do polskich kolegów i koleżanek wspiera rzeczywiste inicjatywy pomocowe dla osób LGBT+ w swoim mieście. 
My, ludzie LGBT+ żyjemy w miastach, którymi zarządzacie i naszymi największymi problemami nie jest brak tęczowych iluminacji, tylko przemoc, dręczenie, które doprowadza do samobójstw i bezdomność

- pisze Miłość Nie Wyklucza i dodaje: "Te światełka pomogą wam, a nie nam, więc nie udawajcie, że robicie to dla nas. To po prostu obraźliwe". 

Zobacz wideo Magdalena Biejat o projekcie "Stop LGBT" Kai Godek