Warszawa. Czołowe zderzenie na Bielanach. Kobieta jechała pod prąd, mężczyzna był pijany

Do potencjalnie groźnego wypadku doszło w sobotnią noc na ulicy Maczka na warszawskich Bielanach. Kobieta, która wyjechała z myjni, popełniła błąd i zaczęła jechać pod prąd. W efekcie nieprawidłowego manewru doszło do zderzenia z innym samochodem, którym - jak się okazało - kierował pijany mężczyzna.

Jak informuje TVN Warszawa, do wypadku doszło w sobotę wieczorem na Bielanach, na ulicy Maczka, w pobliżu skrzyżowania z Powązkowską.

Warszawa. Czołowe zderzenie na Bielanach. Samochód stanął w płomieniach

Według informacji przekazanych przez przedstawiciela komendy stołecznej policji kobieta, która kierowała samochodem marki Daihatsu, pomyliła się i wyjechała z myjni pod prąd w ulicę Maczka. W rezultacie doszło do czołowego zderzenia z samochodem marki Volvo. Po wypadku daihatsu stanęło w płomieniach.

Kierowcy, którzy byli świadkami zdarzenia, zaczęli gasić płomienie wydobywające się z pojazdu za pomocą swoich gaśnic. Poskramiali pożar ponoć aż do przyjazdu strażaków, którzy następnie sprawnie się z nim uporali.

Na tym jednak nie koniec historii. Po przyjeździe na miejsce mundurowych okazało się bowiem, że kierowca volvo nie jest trzeźwy. Badanie alkomatem ujawniło dwa promile alkoholu w wydychanym przez niego powietrzu.

Na szczęście, jak informują służby, w wyniku wypadku nikt nie odniósł poważnych obrażeń.

Zobacz wideo Gliwice. 35-latek prawie doprowadził z czołowego zderzenia z policyjnym radiowozem