Warszawa. W Oknie Życia przy ul. Hożej znaleziono małą dziewczynkę. Franciszkanie nadali jej imię Zuzia

W Oknie Życia przy ul. Hożej w Warszawie siostry zakonne znalazły noworodka. Przy dziewczynce znajdowała się karteczka z informacją o dacie urodzenia dziecka. To już osiemnaste dziecko pozostawione przy klasztorze sióstr franciszkanek Rodziny Maryi.

Po znalezieniu dziecka siostry, zgodnie z procedurami medyczno-administracyjnymi, wezwały na miejsce karetkę pogotowia oraz policje. Dziewczynka została przewieziona do szpitala, gdzie otoczono ją dalszą opieką.

W Oknie Życia przy ul. Hożej znaleziono noworodka. Zuzia była zdrowa i czysta

Noworodka znaleziono o godzinie 5:11. Siostry zauważyły, że obok znajduje się karteczka, informująca o tym, że dziecko urodziło się 24 sierpnia o godzinie 3 nad ranem. Siostry franciszkanki zdecydowały się nadać dziecku imię Zuzanna.

Z informacji przekazanych przez medyków z pogotowia wynika, że dziewczynka była w pełni zdrowa, czysta oraz ubrana. U sióstr franciszkanek przebywała tylko 40 minut. Po przybyciu służb, dziecko zostało przewiezione do Szpitala św. Rodziny w Warszawie.

To już 18. dziecko pozostawione w warszawskim Oknie Życia

Okno Życia przy ul. Hożej powstało 12 lat temu. W momencie powstania było drugim oknem życia w kraju. W grudniu 2008 r. poświęcił je kardynał Kazimierz Nycz. Zuzanna to osiemnaste dziecko, jakie znaleziono w tym miejscu. Oknem Życia przy ul. Hożej zajmują się siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Raz w miesiącu, siostry modlą się za znalezione dzieci oraz ich rodziców biologicznych i adopcyjnych.

Okno Życia to miejsce, w którym matki, które nie chcą lub nie mogą opiekować się nowo narodzonym dzieckiem, mogą je anonimowo pozostawić. Pierwsze Okno Życia w Polsce otwarto w 2006 r. u sióstr nazaretanek w Krakowie. Okno otwiera się na zewnątrz. Po jego otwarciu włącza się alarm, który powiadamia opiekunów placówki, że ktoś pozostawił dziecko. Okna Życia mają zapewnić, że noworodki nie zostaną pozostawione na śmietniku albo w innym miejscu, w którym grozi im śmierć.

Zobacz wideo Beata prowadzi rodzinny dom dziecka. Adoptowała pięć córek