Furgonetka z homofobicznymi hasłami odholowana przez straż. Fundacja: "Na zlecenie Trzaskowskiego?"

Furgonetka z homofobicznymi hasłami (m.in. "Lobby LGBT chce uczyć dzieci masturbacji") została odholowana sprzed warszawskiego ratusza przez straż miejską. Zaparkowano ją przy przejściu dla pieszych, co zdaniem funkcjonariuszy stwarzało zagrożenie dla ruchu. Konserwatywna Fundacja Pro-Prawo do Życia, która jest właścicielem furgonetki, oskarża straż miejską o "bezprawne odholowanie" pojazdu.

W środę 5 sierpnia funkcjonariusze straży miejskiej odholowali sprzed warszawskiego ratusza furgonetkę Fundacji Pro-Prawo do życia, która organizowała tam pikietę przeciwko polityce prezydenta miasta, Rafała Trzaskowskiego. Na pojeździe umieszczono homofobiczne hasła, m.in. "czego lobby LGBT chce uczyć dzieci?" "4-latki masturbacji, 6-latki wyrażania zgody na seks, 9-latki pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu" (informacje te nie znajdują potwierdzenia w żadnych oficjalnych danych ani w dokumentach dotyczących lekcji edukacji seksualnej). Na furgonetce znajduje się też napis "Stop pedofilii", przez głośniki wykrzykiwano homofobiczne hasła i słowa: "Rafał Trzaskowski wspiera ideologię LGBT i pedofilskie standardy".

Zobacz wideo „Pociesza mnie, że społeczeństwo jest mądrzejsze niż politycy”

Furgonetka antyaborcyjna odholowana sprzed ratusza. Fundacja: Bezprawnie. Na zlecenie Trzaskowskiego?

Strażnicy miejscy wezwali holownik, który zabrał furgonetkę zaparkowaną tuż przy przejściu dla pieszych przy placu Bankowym. Funkcjonariusze podkreślają, że zdecydowali się na odholowanie pojazdu nie ze względu na homofobiczne hasła, ale dlatego, bo był on niewłaściwie zaparkowany.

Była nieprawidłowo zaparkowana. Zagrażała bezpieczeństwu pieszych. Została odholowana na nasze wezwanie przez firmę pracującą na zlecenie miasta - powiedział w rozmowie z TVN Warszawa Jerzy Jabraszko z referatu prasowego straży miejskiej. Jak dodał, kierowca furgonetki będzie musiał zgłosić się na parking i pokryć koszty holowania, które wynoszą 117 zł. Dojdą też do tego opłaty manipulacyjne. 

Przedstawiciele Fundacja Pro-Prawo do Życia twierdzą, że "straż miejska postanowiła bezprawnie odholować Fundacyjny samochód". Działacze fundacji zamieścili na jej oficjalnej stronie internetowej własną wersję zdarzeń: twierdzą, że "strażnicy w pewnym momencie zaczęli po prostu szarpać uczestników zgromadzenia, którzy nagrywali interwencję i próbowali odzyskać swoje prywatne rzeczy zostawione w samochodzie". Nic takiego nie widać jednak na nagraniu, które zarejestrowano podczas interwencji.

Czy robili to na zlecenie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego?

- pytają działacze fundacji, dodając, że "nie zostawią tej sprawy".

Ta sama Fundacja jeździ również po stolicy z tzw. furgonetkami antyaborcyjnymi, na których znajdują się drastyczne zdjęcia płodów.