Plaga szczurów na Pradze-Północ. "Wychodzą nawet w dzień. Muszę spać z synem w samochodzie"

Mieszkańcy kilku ulic na Pradze-Północ alarmują, że nie mogą poradzić sobie z plagą szczurów, które pojawiają się na klatkach schodowych i wchodzą do mieszkań. Niektórzy ze względu na inwazję gryzoni musieli się tymczasowo wyprowadzić - taką sytuację ma m.in. pani Anna. - Szczury wychodzą nawet w dzień. W poniedziałek minęły dwa tygodnie, jak śpię z nastoletnim synem w aucie - opisuje.

Problemy ze szczurami zgłaszają mieszkańcy kilku ulic na Pradze-Północ - m.in. mieszkańcy ul. Szwedzkiej, Stalowej, Łochowskiej i Jagiellońskiej. Swoje przejścia z coraz większą plagą gryzoni zgłaszają na lokalnych grupach na Facebooku. 

Zobacz wideo Zosia ratuje zwierzęta laboratoryjne

Plaga szczurów na Pradze-Północ. "Dwa tygodnie śpię z synem w samochodzie"

"Mam w mieszkaniu plagę gryzoni. Musiałam uciekać z mieszkania z obawy na bezpieczeństwo. Zgłoszone do administracji wczoraj z rana. Odpowiedź "będziemy się kontaktowali z wykonawcami", dzisiaj znów dzwonię i mieli się kontaktować, dzwonię i dalej niewiadoma" - zaalarmowała pani Kinga, mieszkanka ulicy Szwedzkiej. Dodała do wpisu zdjęcie szczura zrobione w mieszkaniu i zwróciła się do innych mieszkańców dzielnicy.

Zwracam się z prośbą do was sąsiedzi. Jeżeli zauważycie w okolicy gryzonie (szczury, myszy) w piwnicy, na podwórku, w mieszkaniu, usłyszycie chrupotanie w ścianach, piski gryzoni... Zgłaszajcie szybko do administracji o deratyzację. Bardzo proszę nie bagatelizujcie problemu i dawajcie sygnały, by to się nie rozeszło w gigantycznych rozmiarach

- dodała. Wtórują jej inni mieszkańcy, którzy również mają coraz większy problem ze szczurami. "Na Łochowskiej też są", "Na Siedleckiej też walczę ze szczurami, zgłaszałam kilka razy" - piszą.

O konieczności tymczasowego wyprowadzenia się z mieszkania z powodu inwazji gryzoni pisze też pani Anna. "Ja od dwóch tygodni nie mogę przebywać w mieszkaniu. Szczury nawet rano wychodzą. Podłogi drewniane, wystarczą dwie-trzy godziny i jest dziura wielkości pięści. Administracja olewa temat. W ciągu dwóch tygodni zacementowałam 15 dziur" - napisała, dodając także zdjęcia szczura złapanego w pułapkę w jej mieszkaniu.

- W poniedziałek minęły dwa tygodnie, jak śpię z nastoletnim synem w aucie (...) Szczury wychodzą już nawet w dzień. Wciąż powstają kolejne dziury - mówi pani Anna w rozmowie z Metrowarszawa.pl. I dodaje, że zgłosiła sprawę do administracji, ale początkowo powiedziano jej, że "to, co w mieszkaniu, to jej problem". Później kobieta skontaktowała się z zastępcą burmistrza oraz z dyrektorką Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami, problem jednak wciąż nie został rozwiązany. Pani Anna mówi, że po wielokrotnym kontaktowaniu się z instytucjami otrzymała zapewnienie, że w jej mieszkaniu zostanie przeprowadzony remont. - To będzie dopiero 22.06, co oznacza kolejny, trzeci tydzień spania w aucie. Odmówiono mi na czas remontu lokalu zastępczego - wskazuje.

Zwróciliśmy się do Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami z pytaniem w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź.

Czytaj więcej: Plaga szczurów na Ochocie w Warszawie. "To wina ludzi, że jest ich coraz więcej"

Więcej o: