"Kościuszko walczyłby po naszej stronie". Antyrasistowski protest przed ambasadą USA w Warszawie

Po południu przed ambasadą USA w Warszawie zebrało się kilkaset osób. Demonstranci upamiętnili zabitego przez policjanta czarnoskórego George'a Floyda i zwracali uwagę na problem rasizmu.

Protest rozpoczął się po godzinie 13. Przed ambasadą USA przy al. Ujazdowskich zebrała się duża grupa w większości młodych ludzi. Demonstranci stanęli po obu stronach alei. Mieli ze sobą plakaty z hasłami, które dobrze znamy z relacji z protestów w Stanach Zjednoczonych - "Black Lives Matter" czy "I can't breath".

Zabójstwo George'a Floyda. Protest przed ambasadą USA w Warszawie

Pojawiły się też transparenty z hasłami "Potrzebujemy szczepionki na rasizm", "Stop calling me Murzyn", "koniec Murzynka Bambo"czy "Poland kneels with you" (Polska klęka z wami - red.). To ostatnie hasło nawiązuje do klękania jako gestu solidarności z protestującymi w Ameryce. Podczas demonstracji w USA razem z demonstrantami klękali m.in. policjanci. Biorąca udział w demonstracji kobieta przyniosła z kolei planszę z hasłem "Kościuszko would fight with us" ("Kościuszko walczyłby po naszej stronie"), co odwołuje się do wypisania antyrasistowskich haseł na pomniku Tadeusza Kościuszki w Waszyngtonie.

Zobacz wideo Starcia policji i protestujących na ulicach Nowego Jorku

-  Zastanawiamy się, co będzie z pomnikami, oburzamy, gdy podczas zamieszek zostaje zniszczony lub uszkodzony kościół, samochód albo skwer. Ale nie przejmujemy się tym, że zginął człowiek, a społeczność afroamerykańska od lat musi mierzyć się z rasizmem - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" jeden z uczestników protestu. 

By zamanifestować swój sprzeciw wobec policyjnej brutalności, demonstranci położyli się na kilka minut na ziemi. Symbolizowało to sposób, w jaki policjanci potraktowali George'a Floyda.

Protesty w USA po śmierci George'a Floyda

W amerykańskich miastach już od ponad tygodnia trwają protesty przeciwko rasizmowi i przemocy ze strony policji. Demonstracje, w większości pokojowe, ale gdzieniegdzie przeradzające się w zamieszki, są spowodowane brutalną interwencją policjantów wobec 46-letniego George'a Floyda. W wyniku działań policjantów mieszkaniec Minneapolis zmarł. Policjant Derek Chauvin, który przez dziewięć minut klęczał na szyi George’a Floyda, co doprowadziło do jego śmierci, początkowo został oskarżony o zabójstwo trzeciego stopnia, czyli spowodowania śmierci w wyniku rażącego lekceważenia ludzkiego życia. Groziło mu za to 25 lat więzienia. Wczoraj prokurator generalny Minnesoty Keith Ellison poinformował o podniesieniu poziomu zarzutów do morderstwa drugiego stopnia. Według stanowego prawa zakłada ono intencję sprawcy spowodowania śmierci albo doprowadzenie do niej w trakcie innego poważnego przestępstwa. Zarzut ten wiąże się z karą do 40 lat więzienia. Pozostałym trzem funkcjonariuszom postawiono zarzuty współudziału w zabójstwie drugiego stopnia.