Miało być miasteczko namiotowe, nie został nikt. Policja zatrzymała protestujących przed KPRM

37 osób zatrzymała policja obok Kancelarii Premiera w nocy z czwartku na piątek. To uczestnicy protestu przedsiębiorców, którzy najpierw strajkowali w samochodach w centrum Warszawie, a później chcieli założyć miasteczko namiotowe obok budynku KPRM. Policja oceniła, że "naruszonych zostało wiele obostrzeń".
Zobacz wideo Miał być 10 maja a jest wielka niewiadoma. Tak zmieniano zdanie ws. wyborów

Demonstracja przedsiębiorców rozpoczęła się w czwartek po godzinie 16. Początkowo zamierzali protestować w samochodach, zaczęli krążyć wokół ronda Dmowskiego. Współorganizatorem protestu był Paweł Tanajno, kandydat na prezydenta, który zapowiadał strajk podczas środowej debaty.

W proteście brały też udział osoby negujące zagrożenie epidemią. Portal money.pl relacjonował, że w trakcie marszu słychać było hasła "zdejmij maskę" i "nie ma koronawirusa". Wielu spośród protestujących miało odsłonięte usta. Po strajku wokół ronda Dmowskiego część protestujących przeniosła się w okolice Sejmu i budynku Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Próbowali tam założyć miasteczko namiotowe. W internecie apelowali, by ludzie przyłączali się do nich i zostali na noc. 

Na miejscu były znaczne siły policji. W środku nocy zaczęła się likwidacja powstającego miasteczka protestujących - podaje TVN Warszawa. W piątek rano nie było już po nim śladu. Policja oceniła, że doszło do "bezwzględnego łamania wszelkich zasad bezpieczeństwa" wprowadzonych w związku z epidemią, naruszono wiele obostrzeń, a zachowanie protestujących "należy określić jako skrajnie lekceważące".

Tanajno: Wywieźli mnie do jakiegoś odludnego miejsca

W związku z łamaniem obostrzeń "prewencyjnie" zatrzymano 37 osób - poinformowała policja. Przewieziono je do jednostek policji na terenie garnizonu stołecznego. Ponadto jedna osoba została zatrzymana w związku z naruszeniem nietykalności funkcjonariusza. 

Jak podaje RMF FM, policja wylegitymowała ok. 150 osób, wobec których będą skierowane wnioski o ukaranie do inspekcji sanitarnej. Nałożono też 10 mandatów dla kierujących samochodami.  

Swoje zatrzymanie opisał na Facebooku Tanajno. "Wywieźli mnie do jakiegoś odludnego miejsca w Legionowie. Trzymali przez 5 godzin na tylnym technicznym siedzeniu 'suki'. Co chwile trzaskali drzwiami, było cholernie zimno, nie dało się spać" - napisał. Twierdzi, że zaproponowano mu ukaranie mandatem, którego nie przyjął. Zapewnił, że w piątek będzie "gotowy powtórzyć demonstrację zaczynając ją wedle wczorajszego scenariusza".

Strajkujący przedsiębiorcy domagają się m.in. utrzymania miejsc pracy, obniżenia podatków oraz składek na ZUS, zahamowania obniżek pensji, a także odszkodowań dla przedsiębiorstw za kwarantannę. Wśród postulatów są także dymisje premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz obniżenie wynagrodzeń w administracji. Protestujący zarzucają, że obiecywana przez rząd pomoc to fikcja.