Plażę za 100 tys. zł zrównano z ziemią z powodu braku zgód? "Tak rządzi Trzaskowski". Ratusz dementuje

W środę ciężki sprzęt wjechał na plażę miejską przy ulicy Aluzyjnej, której wybudowanie pochłonęło 102 tysiące złotych z budżetu partycypacyjnego. Jeden z warszawskich radnych poinformował, że powodem tej decyzji był błąd urzędników Rafała Trzaskowskiego, którzy nie uzyskali stosownych zezwoleń na wybudowanie plaży. Ratusz i Zarząd Zieleni dementują te informacje.

W środę 19 lutego rozpoczął się demontaż plaży miejskiej przy ulicy Aluzyjnej na Białołęce. Wybudowano ją pod koniec grudnia zeszłego roku i już wtedy wzbudziła kontrowersje - mieszkańcy narzekali, że postawienie stolika z ławami, piaskownicy, wiklinowej altany i boiska do siatkówki kosztowało aż 102 tysiące złotych. Skarżyli się też, że na plaży jest... zbyt mało piachu. "Przecież to jest śmiech na sali. Przedmioty ustawione na tej a la plaży są warte maksymalnie 10 tys. złoty. Jedyne, co ma ta abominacja wspólnego z plażą, to to, że ktoś za 90 tys. leży teraz w tropikach na plaży" - alarmowali mieszkańcy.

Czytaj więcej: Białołęka. Plaża za 100 tys. zł oddana do użytku w grudniu. "Za te pieniądze można było zrobić więcej"

Plaża na Białołęce zdemontowana. "Tak rządzi Trzaskowski". Ratusz uspokaja: Nie zniknie

Niezależny warszawski radny Marcin Korowaj poinformował w środę przed południem, że inwestycję zrównano z ziemią, bo urzędnicy Rafała Trzaskowskiego nie uzyskali stosownych zgód na jej postawienie nad Wisłą. "Pamiętacie słynną plażę? Świeżo wybudowany obiekt już niszczą koparki. To przebija nawet park z palet za milion złotych, bo tamten stał chociaż kilka miesięcy. Panie prezydencie Rafał Trzaskowski, co ma na celu takie marnowanie publicznych pieniędzy?" - napisał na Facebooku.

W prowadzonej przez siebie transmisji na żywo dodał: "Miasto stołeczne Warszawa i jego urzędnicy, którzy ten temat procedowali, zrobili fuszerę. Nie dogadali stosownych uzgodnień w sprawie. W związku z powyższym plaża musi być usunięta. Przypominam, że wybudowano ją raptem kilka tygodni temu (...) ta plaża, szanowni państwo, będzie kosztowała miasto dwa albo trzy razy tyle!". 

W sieci zawrzało, a temat szybko podchwyciły prawicowe portale. Serwis braci Karnowskich wpolityce.pl informował: "100 tys. złotych w błoto! Tak rządzi Trzaskowski w Warszawie. Plaża, która powstała na Białołęce, po kilku tygodniach została zlikwidowana".

Do tych zarzutów odniósł się rzecznik ratusza Kamil Dąbrowa, który zdementował informację, jakoby plaża przy Aluzyjej została zlikwidowana ze względu na brak pozwoleń na jej postawienie. Wskazał jednocześnie, że zabudowa musi przejść konserwację, po której powróci na swoje miejsce.

Uspokajam: plaża nad Wisłą na Białołęce nie zniknie. Po konsultacji z PINB [Powiatowym Inspektoratem Nadzoru Budowlanego - red.] zabudowa placu zabaw musi zostać poddana konserwacji. Bezpieczeństwo warszawianek i warszawiaków jest dla nas priorytetem

- poinformował Dąbrowa.

O komentarz w sprawie poprosiliśmy warszawski Zarząd Zieleni, który odpowiadał za zagospodarowanie terenu i za budowę. 

W dniu 19 lutego br. Zarząd Zieleni m.st. Warszawy rozpoczął demontaż elementów plaży zlokalizowanej w obrębie dzielnicy Białołęka, w okolicach ulicy Aluzyjnej.  Ma on służyć przeprowadzeniu dodatkowych prac konserwacyjnych oraz lepszemu posadowieniu sprzętów w gruncie. Urządzenia, znajdujące się na terenie zalewowym,  nie są trwale związane z podłożem, co umożliwia sprawne przeprowadzanie tego typu prac
Demontaż wykonywany jest w ramach prac własnych Zarządu Zieleni, nie wiąże się z dodatkowymi kosztami. Wszystkie urządzenia, po przeprowadzeniu prac konserwacyjnych i dopełnieniu formalności wrócą wiosną nad Wisłę

- przekazała w komunikacie przesłanym do Metrowarszawa.pl Anna Stopińska Anna, rzeczniczka urzędu. 

>>> Co warszawiacy mówili o miejskiej strefie relaksu za milion złotych?

Zobacz wideo