Matka porzuciła Zosię tuż po porodzie. Ludzie przychodzą do szpitala i pytają, czy mogą ją przytulać

W Szpitalu Bródnowskim od kilku tygodni przebywa dziewczynka porzucona przez matkę tuż po porodzie. Hitoria Zosi, bo tak nazywają ją lekarze i pielęgniarki, wstrząsnęła mieszkańcami Warszawy. Wiele osób dzwoni do szpitala, aby zaoferować pomoc. Są wśród nich takie, które deklarują, że wezmą wolne w pracy, aby poprzytulać małą dziewczynkę.

Matka Zosi porzuciła ją tuż po porodzie. Stało się to kilka tygodni temu na terenie ogródków działkowych na Targówku. Zawinięte w reklamówkę płaczące dziecko usłyszał przechodzień. Małą dziewczynkę udało się uratować, a jej matkę aresztować. Kobieta usłyszała zarzut usiłowania dzieciobójstwa.

>>> Dramatyczna akcja ratunkowa. 9-letnią Isabele odkopywano gołymi rękami

Zobacz wideo

Do Szpitala Bródnowskiego dzwonią ojcowie, którzy chcą kołysać małą Zosię

Zosia trafiła do Szpitala Bródnowskiego w Warszawie. Dziecko jest zdrowe i czuje się dobrze. Do szpitala płynie wiele słów wsparcia. Ludzie dzwonią do placówki, pytając, czy dla Zosi potrzebne są koce lub ubranka. Inni oferują, że wezmą dzień wolnego w pracy, żeby spotkać się z uratowanym dzieckiem i je przytulić. Wśród osób oferujących taką formę pomocy są mężczyźni, którzy mówią, że są ojcami.

- To poruszyło nas szczególnie. Mówili, że rozumieją, jak ważna jest obecność taty w życiu dziecka. I zaproponowali, że wezmą wolne i przyjdą ponosić i poprzytulać małą - w rozmowie z radiem TOK FM relacjonował dyrektor szpitala Piotr Gołaszewski.

 Ze względu na bezpieczeństwo małej pacjentki szpital nie może przyjąć takiej pomocy. Personel podkreśla jednak, że słowa wsparcia są dla nich bardzo ważne i dodają skrzydeł.

Jakie będą dalsze losy Zosi, tego jeszcze nie wiadomo. To zależy, czy jej matka zrzeknie się praw rodzicielskich. Kobieta przebywa obecnie w areszcie. Z ustaleń śledczych wynika, że już dwukrotnie zrzekła się praw rodzicielskich tuż po porodzie. 

Więcej o: