Jest areszt dla sprawcy wypadku na Bielanach. Potrącił pieszego na przejściu przy ul. Sokratesa

Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 31-letniego kierowcy sportowego bmw, który śmiertelnie potrącił pieszego na przejściu przy ul. Sokratesa w Warszawie. Początkowo mężczyzna miał jedynie dozór policyjny. Z informacji podanych przez ZDM wynika, że w chwili wypadku jechał z prędkością 130 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym.
Zobacz wideo

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla sprawcy śmiertelnego potrącenia przy Sokratesa, Krystiana O. - podaje Polskie Radio RDC. Wcześniej kierowca bmw otrzymał jedynie dozór policyjny, choć prokurator wnioskował o jego aresztowanie.

Jest tymczasowy areszt dla sprawcy wypadku przy Sokratesa

Do wypadku przy ul. Sokratesa doszło w niedzielę 20 października. Kierowca tuningowanego, sportowego bmw śmiertelnie potrącił tam 31-letniego mężczyznę, który przechodził przez pasy z żoną i dzieckiem w wózku. Z relacji świadków wynikało, że bezpośrednio przed wypadkiem kierowca bmw poruszał się z bardzo dużą prędkością, a na przejście dla pieszych wjechał z impetem, nie próbując nawet hamować. Świadkowie informowali też, że kierowca bmw przed wypadkiem wyprzedzał inne pojazdy, które blokowały jego szybki przejazd ulicą.

Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym i narażenia pieszych (kobiety i dziecka) na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przyznał się do winy i tłumaczył, że oślepiło go słońce. 

Tragiczne potrącenie na Bielanach. Prokuratura przesłuchała kluczowego świadka

Pod koniec ubiegłego tygodnia prokuratura poinformowała o przesłuchaniu w sprawie kluczowego świadka - kierowcy srebrnego samochodu, który chwilę przed wypadkiem przepuszczał na pasach 33-latka z rodziną. - Widział, jak po jego lewej stronie bardzo szybko porusza się pomarańczowy pojazd, który następnie z impetem uderzył w mężczyznę znajdującego się na przejściu dla pieszych. (...) Z jego relacji wynika, iż mężczyzna, który zginął, szedł - jak to określił - pół kroku przed kobietą prowadzącą wózek - opisywali śledczy.