TVP Info boi się "ściskających się chłopców" na plakatach w stolicy. Autor: To przecież bliźniacy

"Warszawiacy mają wątpliwości co do intencji eksponowania takiego motywu" - pisze portal TVP Info, sugerując, że rysunek dwóch obejmujących się chłopców, zachęcających do głosowania budżetu partycypacyjnego w stolicy, nie powinien znaleźć się w przestrzeni publicznej. Bartek Podlewski, twórca grafiki, odpowiada: "To jest śmieszne - oczywiście do momentu, aż nie zacznie być straszne".

Jeśli wierzyć TVP Info, do redakcji wpłynął list oburzonego mieszkańca stolicy, który dostrzegł na jednym z autobusów gorszący plakat. "Autor zdjęcia był zdegustowany sytuacją, w której władze stolicy promują w środkach komunikacji miejskiej ilustracje ściskających się chłopaków" - donosi portal, podzielając oburzenie.

Dziennikarze TVP Info okazali się dociekliwi. W dalszej części artykułu poinformowali, że dotarli do innej wersji plakatu - tej, którą urząd miasta umieścił w mediach społecznościowych. Chodzi o tę grafikę:

Na "rozszerzonej" wersji plakatu znalazło się wyjaśnienie: obejmujący się Franek i Heniek to nie kochankowie, ani nawet bliscy przyjaciele. To bracia bliźniacy! Ale swoiste dementi nie przekonało dziennikarzy. "Nie wiadomo, dlaczego władze stolicy nie zdecydowały się chociaż krótko wyjaśnić sprawy już w reklamach zamieszczanych na autobusach, a jedynie na znacznie rzadziej przecież odwiedzanych stronach urzędu" - stwierdzili autorzy informacji.

Przytulanie to ludzki odruch

Postanowiliśmy zapytać u źródła, czy rzeczywiście planowano wprowadzić w błąd niczego niepodejrzewających mieszkańców Warszawy. Bartek Podlewski z Bakcyl Studio, twórca rysunku oraz koncepcji z Frankiem i Heńkiem, twierdzi, że jest wdzięczny redakcji TVP Info "za zasięgi":

- Nie spodziewałem się takiego rozgłosu, zwłaszcza, że - jak wynika z artykułu - jeden oburzony autor listu nagle ewoluował w wielu oburzonych mieszkańców stolicy. Niemniej chciałbym podziękować TVP Info, być może dzięki temu tekstowi więcej osób zagłosuje w budżecie obywatelskim - do czego oczywiście zachęcam wszystkich warszawiaków niezależnie od orientacji seksualnej - powiedział w rozmowie z Gazeta.pl. - Tak czasem bywa w życiu, że ludzie się przytulają: czy to w relacji koleżeńskiej, braterskiej czy jakiejkolwiek innej. To po prostu ludzki odruch.

Zapytany o to, dlaczego ktoś "ukrył" "status" dwóch chłopców na reklamach przyklejanych na pojazdy, stwierdził:

- Jestem autorem grafiki i tekstów, nie miałem wpływu na to, jak dokładnie zostaną rozplanowane w internecie, a jak "w terenie". Ale nie uważam, aby to była sytuacja, w której w ogóle trzeba się komuś tłumaczyć z tego, kogo przedstawia rysunek: gejów, braci bliźniaków czy może braci bliźniaków w kazirodczym związku. Naprawdę najlepszy komentarz w tej sprawie już padł - i jest to zdjęcie obejmujących się czule braci Kaczyńskich. No i tak na marginesie, może i lepiej, że na autobusach nie ma dopisku o bliźniakach. Jeszcze przed wyborami mogłoby to zostać odebrane politycznie... 

A co na to warszawiacy?

Czy rzeczywiście są oburzeni tak bardzo, jak sugeruje redakcja TVP Info? Komentarze pod postem stacji na Twitterze raczej tego nie potwierdzają. Za to odnaleziono dużo więcej przytulających się par uwiecznionych na zdjęciach. Nie zabrakło m.in. znanych bliźniaków, a także polityków PiS