Warszawskie zoo składuje padlinę? "To realne zagrożenie dla zwierząt i ludzi". Kontrola nie potwierdza

Animal Rescue Polska, organizacja walcząca o prawa zwierząt, poinformowała o podejrzeniu poważnych naruszeń w Warszawskim ZOO. Działacze otrzymali zgłoszenie o tym, że pracownicy zoo zrobili "dzikie" składowisko padliny i bioodpadów. We wtorek kontrola nie wykazała jednak żadnych nieprawidłowości.
Zobacz wideo

Organizacja Animal Rescue Polska informuje, że otrzymała zgłoszenie o "niewiarygodnych" - jak pisze - nieprawidłowościach w Warszawskim ZOO. Na stronie internetowej organizacji opisano interwencję, którą podjęto w stołecznym ogrodzie zoologicznym. 

Warszawskie ZOO ma "dzikie" składowisko padliny?

Jak czytamy w informacji wysłanej do redakcji, pracownicy zoo od lat mieli wynosić odpady, bioodpady oraz padlinę na "dzikie" wysypisko śmieci, które znajduje się na terenie zoo. Animal Rescue Polska alarmuje, że to ogromne zagrożenie zarówno dla zwierząt w zoo, jak i ludzi mieszkających w jego okolicy. Skażenie terenu i wód gruntowych, rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych, zagrożenie plagą gryzoni, zagrożenie pożarowe - wymieniają działacze niebezpieczeństwa, które niesie za sobą takie wysypisko. Dodają, że hałda odpadów i padliny co jakiś czas ulega samozapłonowi, a ogień gaszą pracownicy ogrodu. 

Nie mogliśmy uwierzyć, że w XXI wieku, w europejskim państwie, żadne kontrole nie zauważyły hałdy odpadów zmieszanych z padliną na terenie ogrodu zoologicznego

- piszą działacze na rzecz zwierząt. Dodają, że zgłoszenie, które wpłynęło do organizacji zawierało także "inne drastyczne szczegóły". Na razie Animal Rescue o tym nie mówi, bo faktów tych nie udało się jeszcze potwierdzić. Organizacja zapewnia jednak, że jeśli okażą się prawdą, zostaną przekazane odpowiednim organom. 

Anna Karczewska z zespołu prasowego Warszawskiego ZOO mówi, że odpowiednie organy prowadzą obecnie czynności sprawdzające - chodzi o policję i lekarza weterynarii. 

Warszawskie ZOO nie ma żadnego nielegalnego składowiska odpadów, ponieważ nie ma takiej potrzeby. Wszystkie odpady weterynaryjne są odpierane przez specjalistyczną firmę Trans-Med, z którą nasz ogród zoologiczny ma podpisaną umowę na wywóz śmieci

- tłumaczy w rozmowie z Metrowarszawa.pl Anna Karczewska. W wysłanym do redakcji oświadczeniu uściśla, że w miejscu interwencji wskazanej przez aktywistów Warszawskie ZOO ma ustawione kontenery KP 7 na odpady komunalne odbierane przez firmę Lekaro. Podkreśla, że składowisko nie jest "dzikie".

Kontrola odbyła się w poniedziałek. Po niej warszawski sanepid wydał oświadczenie, w którym stwierdzono, że na terenie Warszawskiego ZOO nie odkryto żadnych szczątków zwierzęcych  ani padliny. Joanna Narożniak, rzeczniczka WSSE w Warszawie zapewniła, że "skontrolowany teren utrzymany był w czystości i nie budził zastrzeżeń".