Dzielnica wyburzy dom dla samotnych matek na Białołęce? Dach nad głową może stracić 12 mam i 25 dzieci

Kilkanaście kobiet, które wraz ze swoimi dziećmi mieszkają w domu samotnej matki na Białołęce, może wkrótce stracić dach nad głową. Do stowarzyszenia prowadzącego przytułek dotarło pismo, w którym jest prośba o opuszczenie budynku. Urzędnicy wskazują, że budynek trzeba zburzyć, bo jest samowolą budowlaną, a zajmowanie go może się okazać niebezpieczne.
Zobacz wideo

Dom Samotnej Matki na Białołęce mieści się przy ulicy Skiedrowskiej. Prowadzi go stowarzyszenie "Wspólnymi Siłami", które ma status organizacji pożytku publicznego - mieszkanki domu są utrzymywane przez darczyńców. W domu mieści się kilkanaście pokojów. Obecnie, jak opisuje TVN Warszawa, mieszka w nich 12 samotnych mam wraz z 25 dzieci. W ramach dostępności miejsc z pomocy domu mogą skorzystać wszystkie kobiety w potrzebie. Żeby mieszkać w przytułku, trzeba się jedynie dostosować do regulaminu: nie można pić alkoholu ani zażywać narkotyków, a także sprowadzać mężczyzn.

Dom Samotnej Matki na Białołęce zostanie wyburzony? "Nie stwarza zagrożenia"

Pod koniec czerwca Stowarzyszenie "Wspólnymi Siłami" poinformowało, że białołęcki dom samotnej matki jest zagrożony likwidacją. "Znowu gmina chce zabrać nam dom..." - napisały na Facebooku przedstawicielki stowarzyszenia, zamieszczając zdjęcie pisma podpisanego przez wiceburmistrza Białołęki. W dokumencie czytamy, że dzielnica wzywa stowarzyszenie do "zaprzestania używania i dobrowolne wydanie nieruchomości w terminie 14 dni od otrzymania pisma". Powód? Białołęcki przytułek dla kobiet jest samowolą budowlaną. Urzędnicy powołują się na decyzję Powiatowego Inspektora Budowlanego, który nakazał miastu całkowi rozbiórkę budynku, wskazując, że dalsze korzystanie z niego może być niebezpieczne.

Stowarzyszenie "Wspólnymi siłami" wskazuje, że batalia z urzędnikami w tej sprawie trwa od 2009 roku. Jego przedstawicielki dodają, że ich zdaniem w sprawie zabrakło dobrej woli miasta, a one same chciałyby legalnie wydzierżawić teren. "Mimo że budynek z zewnątrz wygląda bardzo źle (nic z tym nie możemy zrobić do czasu, aż nie będziemy mieli formalnej dzierżawy), w środku domu stan techniczny nie stwarza zagrożenia" - piszą na Facebooku.

Wpis dotyczący potencjalnej likwidacji domu wzbudził poruszenie wśród osób, które dotychczas wspierały ośrodek. Pomoc i pośredniczenie w sprawie zadeklarowała m.in. warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska.

Jak się okazuje, los białołęckiego przytułku nie jest jeszcze przesądzony. 1 lipca przedstawicielki Stowarzyszenia "Wspólnymi siłami" poinformowały, że odwiedził je burmistrz Białołęki Grzegorz Kuc wraz ze swoim zastępcą i dyrektorką Ośrodka Pomocy Społecznej. Z przekazanych przez nie informacji wynika, że w drugiej połowie sierpnia mają się odbyć rozmowy w sprawie rozwiązania sytuacji. "Mamy szczerą nadzieję na porozumienie" - piszą na Facebooku.