Ząbki. 35-latek pchnięty nożem. Podejrzany usłyszał zarzut i "częściowo przyznał się do winy"

Ząbki. Paweł M. usłyszał zarzut zabójstwa w warunkach recydywy w związku z zabójstwem 35-letniego mężczyzny w Ząbkach. Ofiara została pchnięta nożem prosto w klatkę piersiową. M. przyznał się częściowo do winy i trafił na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu dożywocie.
Zobacz wideo

W podwarszawskich Ząbkach doszło w sobotę do zabójstwa. Początkowo mówiło się, że ciało odkryła sąsiadka, która zauważyła uchylone drzwi do mieszkania. Z relacji prokuratury, która zajmuje się sprawą, wynika, że przebieg zdarzeń był inny. 

Ząbki. Tragiczny finał imprezy

Prokurator Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga relacjonuje, że sąsiedzi sygnalizowali ochronie budynku mieszkalnego, że po północy zaczęły im przeszkadzać odgłosy imprezy dochodzące z jednego z mieszkań. Mieszkał tam 35-letni Paweł M. Gdy ochroniarz udał się na miejsce, zauważył uchylone drzwi. Po wejściu do środka natknął się na zakrwawione ciało ofiary - 35-letniego mężczyzny. Jak udało się ustalić policji, nie był to jednak właściciel mieszkania, a jego znajomy. Panowie mieli pić tej nocy alkohol, ale wywiązała się między nimi kłótnia o pieniądze. W pewnym momencie Paweł M. miał chwycić za kilkunastocentymetrowy nóż i pchnąć drugiego mężczyznę w klatkę piersiową. Ofiara nie przeżyła ciosu. To na razie tylko wstępne ustalenia na podstawie oględzin miejsca zdarzenia, śledczy wciąż czekają na wyniki sekcji zwłok. 

Gdy w mieszkaniu przy ul. Calineczki zjawiła się policja, właściciel mieszkania wciąż był w środku. Był nietrzeźwy. Policja podejrzewając, że to on może być sprawcą zbrodni, zatrzymała go. Już następnego dnia Paweł M. został przesłuchany i usłyszał zarzut zabójstwa, do którego "częściowo się przyznał". Zeznał, że to on zabił swojego 35-letniego znajomego, ale gdy był pytany o szczegóły zbrodni, nie był w stanie ich podać, tłumacząc się upojeniem alkoholowym. 

Zabójstwo, o które oskarżony jest Paweł M., zostało popełnione w warunkach recydywy. - W przeszłości odbywał kary za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu - mówi prok. Saduś w rozmowie z Tvnwarszawa.pl. Mężczyzna był skazany za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Obecnie Paweł M. trafił na wniosek prokuratury do aresztu na trzy miesiące. Za zbrodnię grozi mu nawet dożywocie.