Zalew Zegrzyński. Jacht z impetem wpłynął w ludzi. Sprawca uciekł, zostawił pana Karola we krwi

Nad Zalewem Zegrzyńskim doszło do wypadku. Jacht z impetem wpłynął w będących w wodzie ludzi. Pan Karol, który został poszkodowany w wypadku, opisał wszystko na Facebooku. Ma kompletnie zniszczoną rękę, może nigdy nie odzyskać czucia w palcach.
Zobacz wideo

Pan Karol spędzał czwartek 20 czerwca nad Zalewem Zegrzyńskim. Razem ze znajomymi postanowił wypożyczyć dmuchany materac, którą po zalewie ciągnie motorówka. Gdy relaksowali się już na wodzie, zauważyli zbliżający się do nich jacht. 

Zalew Zegrzyński. Jacht z impetem wpłynął w ludzi

Młody mężczyzna całą sytuację opisał na swoim Facebooku. Opowiada, że jacht szybko zbliżał się, do miejsca, w którym byli. Spekuluje, że osoba, która nim kierowała chciała zmieścić się między materacem, na którym byli, a motorówką, która go ciągnęła. Niestety się nie udało - jacht z impetem uderzył w pływających. Pan Karol wyleciał w powietrze i wpadł do wody.

Mam złamanie otwarte, pozrywane ścięgna i nerwy, rana otwarta od łokcia do połowy przedramienia, zerwany nerw odpowiadający za czucie w palcach

- opowiada mężczyzna. Chłopak natychmiast trafił do szpitala z poważną raną. Dodaje, że lekarze mówią, że może już do końca życia nie odzyskać czucia w palcach prawej ręki, bo nerwy są całkowicie zerwane. Pozostałe osoby, które były z nim na materacu, dotarły na brzeg poobijane, ale bez dużych obrażeń. Sprawca wypadku w ogóle nie zainteresował się losem osób, które staranował. Pan Karol opowiada, że jacht na chwilę się zatrzymał, a potem szybko odpłynął w kierunku Białobrzegów. 

Poszkodowany nad Zalewem Zegrzyńskim mężczyzna mówi, że sprawa została już zgłoszona na policję i funkcjonariusze poszukują sprawcy. Mimo to prosi wszystkich o udostępnianie jego wpis na Facebooku - chce, aby dotarł do jak największej liczy osób. Zależy mu przede wszystkim na świadkach zdarzenia i osobach, które mogą wiedzieć, kto płynął jachtem.

Podkom. Justyna Stopińska, oficer prasowa w Komendzie Powiatowej Policji w Legionowie mówi w rozmowie z Metrowarszawa.pl, że udało się już ustalić, kto w dniu wypadku użytkował jacht. - Prowadzone są w tej sprawie czynności i świadkowie zdarzenia zostali już przesłuchani. Nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów - mówi podkom. Stopińska.