Śledztwo ws. pobicia 14-letniej Turczynki umorzone. Sprawców nie ustalono

Policja zdecydowała o umorzeniu śledztwa w sprawie napaści na na 14-letnią dziewczynkę tureckiego pochodzenia, do której doszło rok temu na Ochocie.
Zobacz wideo

Na początku stycznia zeszłego roku przy ul. Słupeckiej na warszawskiej Ochocie doszło do rasistowskiego ataku na 14-letnią Turczynkę. Nieznany mężczyzna miał krzyczeć "Polska dla Polaków". Dziewczynka trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami.

Oburzająca napaść wzbudziła duże zainteresowanie w mediach. Zareagowali na nią najważniejsi politycy w kraju. Premier Mateusz Morawiecki i Mariusz Błaszczak, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji, zobowiązał służby do szybkiego znalezienia sprawcy. Komenda policji na Ochocie zapewniała, że sprawa traktowana jest priorytetowo. 

Śledztwo ws. pobicia 14-letniej Turczynki umorzone

Rok po rozpoczęciu śledztwo zostało jednak umorzone. Jak czytamy w wysłanym do redakcji oświadczeniu Prokuratury Okręgowej w Warszawie, śledztwo ws. stosowania wobec małoletniej pokrzywdzonej przemocy z powodu jej przynależności narodowej zostało umorzone 31 grudnia. O decyzji jako pierwsza poinformowała "Stołeczna" Wyborcza

Jak tłumaczy nam Łukasz Łapczyński rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, powodem umorzenia było niewykrycie sprawców. Prokurator dodaje, że nie udało się ustalić, kto napadł na dziewczynkę, pomimo iż policja przejrzała wiele godzin materiału nagranego przez monitoring. Zauważono tam jedynie świadka zdarzenia, którego udało się później przesłuchać. Mężczyzna zeznał jednak, że "niczego szczególnego nie zauważył". 

Łukasz Łapczyński podkreśla jednak, że umorzenie śledztwa nie oznacza końca sprawy - organy nadal będą próbować ustalić sprawców. Jeśli pojawią się nowe dowody, śledztwo zostanie ponownie podjęte. 

Przypominamy, że w październiku prokuratura informowała, że śledczy czekają na opinię biegłego, który miał ustalić charakter obrażeń pokrzywdzonej oraz okoliczności i mechanizmy, w jakich mogły powstać. Dziennikarze TVN24 nieoficjalnie ustalili wtedy, że śledczy wykryli również pewnie nieścisłości w zeznaniach poszkodowanej 14-latki. Zdaniem policji, mogą wynikać one ze stresu, którego doświadczyła dziewczynka.

Więcej o: