Skatował kolegę, a później podpalił. "Działał ze szczególnym okrucieństwem"

Policjanci ze Starych Babic zatrzymali 34-latka, który podczas spotkania ze znajomymi zaatakował jednego z kolegów. Nie miał dla niego litości. Po tym jak go skatował, nieprzytomnego zostawił w domu, który podpalił.

- Mężczyzna jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem – mówi Edyta Adamus z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Wszystko zaczęło się od informacji o pożarze w jednym z domów w okolicach Starych Babic. Kiedy na miejscu zjawili się strażacy wraz z policjantami, w jednym z pomieszczeń zobaczyli zmasakrowanego nieprzytomnego mężczyznę.

Policjanci bardzo szybko ustalili przebieg zdarzenia. Przed pożarem w domu spotkała się grupa znajomych. Wśród nich był Adam O. Mężczyzna od początku był agresywny i zmuszał wszystkich do picia alkoholu.

W pewnym momencie swoją agresję skupił na jednym ze znajomych. Zaczął go bić po całym ciele, uderzał wszystkim, co wpadło mu w ręce. W międzyczasie pozostali biesiadnicy uciekli. Kiedy Adam O. Zobaczył, że jego ofiara się nie rusza, podpalił pomieszczenie i uciekł.

Mężczyzna wpadł kilka godzin później w jednym z warszawskich lokali. Na wniosek prokuratora sąd zastosował trzy miesiące aresztu. Grozi mu dożywocie.

Tylko 8 sekund. Tyle potrafi trwać zielone światło dla pieszych w Warszawie. "Biegnę aż wpadnę pod koła"

Więcej o: