Nastolatkowie pobili policjanta. Matka 13-latka: Gdyby wiedział, że to policjant, to by uciekał. Komenda odpowiada

W Wołominie grupa nastolatków miała pobić policjanta po służbie. Mężczyzna zwrócił im uwagę, ponieważ dwóch z nich się biło. Teraz matki oskarżanych bronią swoich synów. Stołeczna policja odniosła się do ich wypowiedzi.

O zdarzeniu informowaliśmy pod koniec sierpnia. Policja podawała wtedy, że policjant po służbie miał zostać pobity przez grupę nastolatków.

Policjant pobity w Wołominie

Policjant zauważył na skwerze Piłsudskiego w Wołominie grupkę młodzieży, dwóch młodych mężczyzn miało się bić. Nie posłuchali, gdy powiedział, że mają przestać. Gdy funkcjonariusz obezwładnił jednego z nich, padły pierwsze ciosy. Najpierw został uderzony butelką w głowę, potem był kopany po głowie i klatce piersiowej. 

W sprawie zatrzymano pięciu młodych mężczyzn. Tylko jeden z nich był pełnoletni - 18-latek. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Reszcie grozi zamknięcie w zakładzie poprawczym. 

Matki bronią dzieci, które pobiły policjanta

W materiale "TVN Uwaga" wypowiedziały się matki oskarżonych o pobicie policjanta. Wszystkie zgodnie twierdzą, że ich synowie są niewinni. Matka 16-latka, który oskarżany jest o sprowokowanie zajścia, twierdzi, że policjant był agresywny w stosunku do nastolatków. Mówi, że mężczyzna zamachnął się i uderzył dziewczynę jej syna. - To jest dziecko, które nie pozwoli, żeby była bita kobieta - mówiła pani Danuta. 

Dodaje również, że żadne z dzieci nie kopało policjanta, ale przyznaje, że 13-letni chłopiec "zdzielił" funkcjonariusza hulajnogą. Matka 13-latka, która również rozmawiała z dziennikarzami, powiedziała, że jest w szoku i nie wierzy w to, że jej syn byłby do tego zdolny. 

Rodzice nastolatków twierdzą również, że mężczyzna nie poinformował, że jest policjantem. "Gdyby [mój syn - przyp. red.] wiedział, że to policjant, to pierwszy by uciekał" - mówi matka 13-latka. 

Jak podaje TVN, z relacji świadków wynika również, że policjant mógł być pod wpływem alkoholu. 

Policja: Prawo zadziałało tam, gdzie rodzice zawiedli

Stołeczna policja odniosła się do materiału TVN na oficjalnej stronie internetowej. Kom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej policji krytykuje tam m.in. podejście rodziców i odpiera ich zarzuty. 

Jak czytamy w tekście, żaden z bohaterów materiału nie wspomina o tym, że wszyscy oskarżeni spożywali alkohol w miejscu publicznym. Podkreślają, że większość z nich była nieletnia - najmłodszy miał 13 lat. "Niepełnoletni, bardzo młodzi ludzie, nie powinni pić wieczorem w parku alkoholu, a bierność rodziców nie powinna stanowić społecznego przyzwolenia na takie zachowania" - pisze kom. Marczak. 

Wytyka również słowa jednej z matek, która powiedziała dziennikarzom, że "została pokonana przez prawo". "Czy jednak występująca przed kamerami kobieta została pokonana przez prawo, czy też jego instrumenty zadziałały tam, gdzie zawiedli między innymi rodzice?" - pytają policjanci. 

Kom. Marczak zwraca również uwagę na słowa matki 13-latka, która powiedziała, że gdyby jej syn wiedział, że bije policjanta, uciekałby. Komendant pyta, kto wtedy zareagowałby na nieodpowiednie, nielegalne zachowania dzieci. Dodaje, że na takie sytuacje nie może być przyzwolenia społecznego. 

W oświadczeniu podano również informację, że nastolatkowie oskarżeni o pobicie policjanta byli wcześniej notowani. Komenda Stołecznej Policji podkreśla również, że z zebranego materiału dowodowego wynika, że policjant działał zgodnie z prawem i był trzeźwy, co wykazało badanie. 

Czy tak będzie wyglądać policja przyszłości? Niepozorny samochodzik jest zaawansowanym robotem