Winnicki i posłowie Kukiz'15 w ratuszu. "Skontrolowali" m.in. dokumenty, które są publicznie dostępne

Robert Winnicki z Ruchu Narodowego i dwaj posłowie z Kukiz'15 wkroczyli w poniedziałek do Urzędu Miasta w Warszawie w ramach kontroli poselskiej. Chcieli sprawdzić, dlaczego marsz z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego został rozwiązany.

W 74. rocznicę Powstania Warszawskiego środowiska narodowe zorganizowały marsz. Kilkadziesiąt minut po jego rozpoczęciu urzędnik ratusza zdecydował o jego rozwiązaniu. Jako powód podano używanie materiałów pirotechnicznych oraz to, że część uczestników miała mieć koszulki i flagi z symbolami ustroju totalitarnego. Miało chodzić m.in. o krzyże celtyckie oraz hasło "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę".

Decyzja wywołała kontrowersje. Wiele osób uważało, że ratusz niesłusznie podjął decyzję o rozwiązaniu marszu.

Winnicki kontroluje ratusz

W poniedziałek trzej posłowie - Robert Winnicki (Ruch Narodowy), Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) i Bartosz Józwiak (Kukiz'15) weszli do siedziby stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego zarządzanego przez Ewę Gawor. Jak tłumaczyli zrobili to w ramach kontroli poselskiej, do czego jako posłowie mają prawo. Chcieli zapoznać się z dokumentami dotyczącymi rozwiązania marszu w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Posłowie pojawili się w ratuszu w południe. Z ich relacji wynika, że początkowo ochrona próbowała ich powstrzymywać. Na miejscu pojawiła się policja. Do gabinetów posłowie weszli około godziny 13. 

Skrajna lewica szkoli urzędników?

Po wyjściu z Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego politycy zorganizowali konferencję prasową. Robert Winnicki powiedział, że najbardziej szokującym odkryciem było dla niego to, że urzędnicy ratusza byli szkoleni przez "działaczy radykalnej, skrajnej lewicy".

- (...) Stowarzyszenie "Nigdy więcej", a konkretnie pan Jacek Purski, który jest prezesem tak zwanego Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego, szkolił urzędników miasta stołecznego Warszawy, jak reagować na najróżniejsze symbole, które pojawiają się w przestrzeni publicznej - mówił Winnicki.

Dodał, że ma zamiar drążyć tę kwestię. Chce dowiedzieć się, ile kosztowało szkolenie i kto podjął decyzję o jego kształcie. 

Rzeczniczka ratusza, Agnieszka Kłąb mówi w rozmowie z Metrowarszawa.pl, że szkolenie dotyczące symboli faktycznie odbyło się. Urzędnicy ratusza uczestniczyli w nim w lipcu tego roku. Dodaje również, że wszystkie informacje dotyczące tej kwestii znajdują się w rejestrze umów i są jawne. Jak wszystkie inne umowy zawierane przez urząd. Można znaleźć tam informacje kto, jak długo i za ile szkolił urzędników.

Nie ma zgody na wywieranie presji

Zdaniem ratusza interwencja posłów miała na celu wywarcie presji na pracownikach BBiZK, którzy podejmują m.in. decyzje dotyczące ewentualnego rozwiązywania zgromadzeń. Jak tłumaczy Agnieszka Kłąb, rzecznik Urzędu Miasta st. Warszawy, decyzja dotycząca rozwiązania marszu od tygodnia znajduje się w internecie. - Każdy, również panowie posłowie, mógł i może się z nią zapoznać - mówiła rzeczniczka. 

- Nie możemy zgodzić się na wywieranie takiej presji. Nasi urzędnicy muszą pilnować tego, aby na organizowanych w przyszłości zgromadzeniach przestrzegane było prawo. Podczas podejmowania decyzji muszą kierować się właśnie prawem, nie strachem - mówi Kłąb w rozmowie z Metrowarszawa.pl.

Podobnego zdania jest Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent sugeruje, że kontrola poselska mogła mieć na celu zastraszenie urzędników. 

W powstaniu ginęły także dzieci. Jak widzą tę tragedię dzisiejsi rodzice? "Moje dziecko z karabinem? Nie wyobrażam sobie"

Więcej o: