Walka spadkobierców o budynek. "Przez dziurę w suficie wlali beton do mieszkania. Wprost na śpiącego 86-latka"

Dramat mieszkańców jednego z budynków na Bielanach, który w niejasnych okolicznościach mieli odzyskać spadkobiercy. Różnymi metodami próbują wykurzyć z mieszkań lokatorów.

- Pamiętam jak sąsiad przybiegł do mnie i powiedział, że całe mieszkanie zalane cementem – mówi Danuta Olesińska, jedna z mieszkanek budynku przy ulicy Marymonckiej 49.

Na początku stycznia tego roku w mieszkaniu nad 86-latkiem, spadkobiercy rozpoczęli – zdaniem mieszkańców – nielegalny remont. W suficie wywiercili dziurę, przez którą do mieszkania niżej robotnicy wlali cement.

- Zrobili to w biały dzień, kiedy sąsiad uciął sobie drzemkę. Duża część masy poleciała wprost na niego. Strach pomyśleć, co gdyby się nie obudził – mówi sąsiadka.

Jednak to nie wszystko. Olesińska przyznaje, że spadkobiercy oprócz podniesienia czynszu, niektórym lokatorom przysłali wezwania do zapłaty za bezumowne korzystanie z lokalu. Domagali się nawet 20 tysięcy złotych od osoby.

Tajemnicze przejęcie

Sprawa reprywatyzacji przy Marymonckiej 49 została nagłośniona przez Jana Śpiewaka z Wolne Miasto Warszawa. Kandydat na prezydenta stolicy w poniedziałek ujawnił niejasne okoliczności w jakich spadkobiercy przejęli budynek.

Nieruchomość przejęta przez państwo na podstawie dekretu Bieruta, w 1992 roku weszła w zasoby ówczesnej gminy Warszawa-Żoliborz, a po zmianach administracyjnych w zasób gminy Warszawa-Bielany. Aktualnie budynkiem włada miasto.

Z dokumentów, do których dotarł Jan Śpiewak wynika, że w 1999 roku Samorządowe Kolegium Odwoławcze unieważniło decyzję dekretową. To utorowało drogę do reprywatyzacji.

Według Śpiewaka kluczowy jest 2004 rok. – Choć miasto nie wydało nigdy decyzji zwrotowej, to ówczesny dyrektor Zarządu Budynków Komunalnych Bielany przekazał spadkobiercom klucze do budynku – oburza się miejski aktywista. Jak dodaje, dyrektor działał "bez decyzji reprywatyzacyjnej i bez aktu notarialnego".

Formalnie – jak stwierdził Śpiewak – budynek należy do miasta. Z kolei od 15 lat mieszkańcy i spadkobiercy walczą o decyzję rozstrzygającą w tej sprawie.

Rodzinny zarząd

Dyrektor, który w 2004 roku zwrócił budynek spadkobiercom to Edmund Świderski, wieloletni warszawski radny z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

W 2002 roku jego żona założyła spółkę "ZEST" zajmującą się administrowaniem budynków, głównie na Bielanach. W firmie od wielu lat pracują jego synowie Łukasz i Michał, którzy jednocześnie są radnymi dzielnicy Bielany.

- Od kilku lat firma ZEST jest również zarządcą budynku przy Marymonckiej 49, robi to na zlecenie rzekomych spadkobierców – mówił na konferencji Śpiewak.

W jego ocenie ujawnione powiązania powodują, że mimo wielu próśb komisja badająca dziką reprywatyzację w stolicy, nie chce zająć się sprawą Marymonckiej 49.

Zdementował to przewodniczący komisji Patryk Jaki. Wyjaśnił, że "prowadzone jest postępowanie wyjaśniające".

Lokatorzy marzą, żeby ich koszmar się skończył. Walczą o to od 15 lat. – Czasami nie mamy sił, ale cierpliwie czekamy na sprawiedliwość – przyznaje Olesińska.

Byłeś świadkiem niepokojącego zdarzenia? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Komisja ds. reprywatyzacji. Nagle Jaki przerywa przesłuchanie. "Katastrofa budowlana"