Pyton tygrysi na wolności. Pogoda utrudniła poszukiwania. Służby teraz użyją drona

Pyton tygrysi wciąż nie został znaleziony. Służba Ochrony Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska już czwarty dzień szuka kilkumetrowego gada. W środę poszukiwania zostały przerwane ze względu na intensywne opady deszczu.

Jak poinformował w środę po południu Dawid Fabjański ze Służby Ochrony Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska (SOIRZ), w środę trzeba było przerwać poszukiwania pytona tygrysiego ze względu na pogodę.

Pyton tygrysi, Konstancin-Jeziorna. Użyją drona

Fabjański mówi, że wszyscy są zmęczeni i przemoczeni. - Nie spaliśmy przez ostatnią dobę - podkreśla. Jak dodaje, poszukiwania zostaną wznowione w czwartek rano. Istnieje możliwość, że jeden patrol zostanie jeszcze wysłany w okolice miejscowości Gassy wieczorem, czyli tam, gdzie rozpoczęto poszukiwania pytona tygrysiego. Wszystko zależy od pogody. 

Agnieszka Pindelska, Kierownik Biura Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych ze Starostwa Powiatowego w Piasecznie informuje, że w czwartek służby do poszukiwań użyją drona. - Głównie w celu przyspieszenia działań i zwiększenia obszaru poszukiwań. Z drona przeszukamy wysepki na Wiśle i na plaży - mówi Pindelska. Poszukiwania mają rozpocząć się o godz. 9, ale godzina może się zmienić. - Na rano zapowiadają deszcze, więc może będzie konieczność przesunięcia godziny - dodaje. 

Jak mówi, jeśli dron się sprawdzi, będzie możliwość podłączenia do niego kamery termowizyjnej. - Osoba, która wypożyczy nam drona, może skontaktować nas z kimś, kto posiada urządzenie do termowizji. Wąż to jednak zwierzę zmiennocieplne, więc nie wykluczone, że kamera może się po prostu nie przydać - informuje Pindelska-Litkie.

Gdzie jest pyton tygrysi?

Jak poinformował nas Jarosław Sawicki z piaseczyńskiej policji, który opiera się na informacjach przekazanych przez Służby Ochrony Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska oraz biologów, ekipa poszukiwawcza będzie się przede wszystkim koncentrować na rejonie, w którym ostatnio znaleziono ślady węża - czyli między Ciszycą a miejscowością Gassy. Rano SOIRZ poinformowało, że pyton tygrysi był widziany na wysokości Otwocka. Oznaczałoby to, że zwierzę popłynęło w górę rzeki ok. 12 km i przepłynęło na drugi jej brzeg (zwierzę porusza się w wodzie z prędkością około 7 kilometrów na godzinę).

- Nie wykluczamy, że wąż tam jest, biolodzy przekonują, że rzeczywiście mógł przepłynąć na drugą stronę Wisły. Jak podkreślają jednak, nie jest to gatunek węża, który specjalnie przepada za przebywaniem w wodzie, jak np. anakonda, która uwielbia pływać. Raczej żyje na terenie podmokłym, w bajorach, w wodzie stojącej - mówi Sawicki.

Informację potwierdza Pindelska-Litkie. - Bytowanie węża to miejscowość Gassy. Oczywiście nie cały obszar, ale teren międzywala - między wodą a wałem przeciwpowodziowym. To bardzo dobry teren dla węża - dużo zieleni, wilgotno, woda, ciepło, pożywienie. To miejsce, które obstawiają eksperci - informuje.

Jak dodaje Sawicki, na policję zgłasza się bardzo dużo osób, które twierdzą, że węża widziały. - Apelujemy o przekazywanie tylko prawdziwych informacji. Cenne będą również takie, które doprowadziłyby nas do właściciela pytona tygrysiego - mówi Sawicki. Pindelska-Litkie wtóruje: Łatwo pomylić węża z kłodą czy gałęzią. To, co może się poruszyć w krzakach, to może być zupełnie inne zwierzę.

Robił sesję erotyczną z pytonem tygrysim

Jak dodaje funkcjonariusz, na policję zgłosił się mężczyzna, mieszkaniec Warszawy, którego kilka miesięcy temu widział paralotniarz nad Wisłą... z kilkumetrowym pytonem tygrysim. Istniało podejrzenie, że to on porzucił węża, którego od soboty poszukują służby.

- Mężczyzna, po przeczytaniu informacji w mediach na temat pytona tygrysiego, zgłosił się do nas i powiedział, że w okolicy, którą wskazywał paralotniarz, wykonywał sesję swojemu 4-metrowemu pytonowi. Podkreślał jednak, że jemu zwierzę nie zginęło - wyjaśnia Sawicki. Jak dowiedziała się "Stołeczna", mężczyzna, który zgłosił się na policję, to warszawski fotograf, który robi erotyczne sesje zdjęciowe kobiet z pytonami na plaży nad Wisłą. W jego portfolio na portalach społecznościowych mają dominować węże, "na przykład oplatające nagie kobiety".

W poszukiwaniach pytona tygrysiego biorą udział przede wszystkim pracownicy organizacji pozarządowej SOIRZ, ale również ratownicy WOPR-u, pracownicy warszawskiego zoo. Jak informuje Centrum Zarządzania Kryzysowego, jest szansa, że jeden patrol zostanie wysłany wieczorem w okolice miejscowości Gassy, aby kontynuować poszukiwania pytona. 

Pyton tygrysi z Konstancina

Służba Ochrony Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska rozpoczęła poszukiwania pytona tygrysiego po tym, jak znaleziono jego wylinkę (zrzuconą skórę) o długości 5,3 metra w okolicy miejscowości Gassy i Cieciszew w gm. Konstancin-Jeziorna.

Poszukiwania kontynuowane były w poniedziałek i we wtorek. We wtorek znaleziono ślady, które według poszukiwaczy, mogły być pozostawione przez węża.

Służby apelują o ostrożność i niespacerowanie w okolicach wymienionych miejscowości. Informują, że jeżeli ktoś posiada jakiekolwiek informacje w tej sprawie, to powinien zgłosić to policji (tel. 22 604 52 13) albo Fundacji Animal Rescue Polska (22 350 66 91).

Policjanci prowadzą również dochodzenie w kierunku artykułu 160 Kodeksu karnego, czyli narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Zbierają również informacje na temat hodowców węży z powiatu piaseczyńskiego. 

Co sądzisz na ten temat? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Trwają poszukiwania 5-metrowego pytona nad Wisłą