Metro Warszawa. Tak wandale niszczą metro. Wysypują śruby w schody, wybijają łomem szyby. A to dopiero początek

Metro Warszawa. Każdego roku w metrze warszawskim wandale atakują ponad 300 razy. Niszczą wszystko co popadnie. Czasami koszt naprawy jednej szkody sięga kilkuset tysięcy złotych.

Metro Warszawskie przyznaje, że z roku na rok jest coraz gorzej. W 2016 roku ataków wandali było 339. Rok później już 364. W tym roku też nie jest lepiej.

29 czerwca pisaliśmy o wymalowaniu sprayem kilku ścian w przejściu podziemnym stacji Kabaty. Służby porządkowe bazgroły zmywały cały dzień. Podobnie jak na stacji Ursynów, gdzie malunki pojawiły się 3 lipca.

Rzeczniczka metra warszawskiego przyznaje, że problem stanowią nie tylko grafficiarze. We znaki dają się również osoby celowo uszkadzające różne elementy.

Przykładowo w kwietniu, nieznany sprawca rozbił taflę szkła nad schodami ruchomymi stacji Nowy Świat-Uniwersytet. Stację z ruchu wyłączono na prawie dwie godziny, bo przy demontażu uszkodzonych elementów na schody zaczęły spadać kawałki szkła. Przez kolejne dwa dni zamknięte było już tylko feralne wejście, na czas montażu nowej tafli ważącej 400 kilogramów.

Czeszczenie graffitiCzeszczenie graffiti Metro Warszawskie

Pomazane wejścia do II linii metraPomazane wejścia do II linii metra Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Uwaga. Schody ruchome nieczynne

Pasażerowie coraz częściej irytują się na ciągłe awarie schodów ruchomych. O ile cześć z nich jest wywołana przez zużywające elementy (szczególnie na najstarszych stacjach), to w wielu przypadkach w unieruchomienie schodów swój wkład mają wandale.

- Na stacji Świętokrzyska ktoś przeciął gumową poręcz schodów. Innym razem rozsypano śruby i metalowe nakładki. Trafił się również pasażer, który łomem uszkodził metalowe grzebienie schodów – wylicza Anna Bartoń, rzeczniczka prasowa metra.

Za każdym razem naprawa ciągnie się tygodniami. Konieczne jest sprowadzenie części zamiennych, na co dzień niedostępnych w serwisie. Po montażu konieczna jest kontrola Transportowego Dozoru Technicznego.

Jednak to nic w porównaniu z awarią z 2010 roku. Pasażerka tak pechowo stanęła na schodach, że wciągnęło jej kalosz. Gumowy but uszkodził silniki schodów i płytę mocującą. Serwisanci łapali się za głowę, bo uszkodzono część, która jeszcze nigdy się nie zepsuła. Elementu zamiennego nie było w żadnym magazynie w Europie. Trzeba było ją sprowadzić wprost od producenta ze Stanów Zjednoczonych.

Rozcięta poręczRozcięta poręcz Metro Warszawskie

Rozbita tafla szkła przy schodach ruchomychRozbita tafla szkła przy schodach ruchomych Metro Warszawa

Płyta chodnikowa w szybie windy

Listę wandalizmów zamykają pojedyncze, ale bardzo wymyślne wybryki. Przykładowo na stacji Natolin, ktoś przyciski w windach wysmarował szybko schnącym klejem. Innym razem na stacji Kabaty do szybu windowego wandal wrzucił płytę chodnikową, po drodze uszkadzając przeszklenie szybu.

Z kolei na stacji Centrum, jeden z pasażerów odkręcił butelkę i na panel sterujący windą rozlał colę. Doszło do zwarcia i dźwig był nieczynny przez kilkanaście dni. Natomiast na drugiej linii metra złodzieje upatrzyli sobie światła halogenowe zamontowane w nowoczesnych windach. Co i rusz je wykręcają.

Trafiali się też tacy, którzy środkiem żrącym wykonali kilka napisów na szybach wagonów metra.

Kosztowne naprawy

Pracownicy metra są bezradni. W wielu przypadkach wandal szybko coś zepsuje i ginie w tłumie. Czasami uda się go wyłapać na nagraniach z monitoringu i przy odrobinie szczęścia policja go namierza.

W każdym jednak przypadku najgorzej mają pasażerowie. - Każda tego typu dewastacja powoduje utrudnienia dla pasażerów z powodu przestoju urządzenia. W przypadku usuwania dewastacji typu graffiti musimy zamykać wyjście ze stacji, gdyż używane są specjalistyczne środki czyszczące a ściany myte wodą pod dużym ciśnieniem – tłumaczy Bartoń.

Czasami naprawa uszkodzonego elementu waha się od kilku do nawet kilkuset tysięcy złotych.

Dzieje się coś ważnego? Napisz do nas na listy_do_metrowarszawa@agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku.

Tak wygląda wyschnięta Wisła. Zobacz nagranie z helikoptera

Więcej o: