Kontroler szarpał Ukrainkę, trafiła do szpitala. Policjanci: Jesteś w Polsce, mów w polsku

Warszawski kontroler szarpał, policjanci zachowywali się obcesowo - tak twierdzi obywatelka Rumunii Alla, która podróżowała w czwartek bez biletu. Awantura z pracownikiem ZTM skończyła się w szpitalu.

"Stołeczna" opisała historię 32-letniej Alli z Ukrainy, obywatelki Rumunii, której kłótnia z kontrolerem biletów miała skończyć się interwencją policji i wizytą w szpitalu. 

Zrobił się agresywny

Do zdarzenia, jak podaje Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji, doszło w czwartek na przystanku przy ul. Niemcewicza na warszawskiej Ochocie. Kobieta opowiada "Stołecznej", że w okresie letnim zawsze jeździ rowerem, kartę miejską doładowuje jesienią, zimą i wiosną. Tego dnia chciała skorzystać z autobusu, ponieważ miała szpilki. O tym, że nie ma doładowanej karty miała sobie przypomnieć dopiero, gdy zobaczyła kontrolera.

Alla przekonuje, że gdy pracownik ZTM zobaczył, że ma obcy paszport, zrobił się agresywny. Razem wysiedli przy Niemcewicza, gdzie miało dojść do szarpaniny. Według relacji Alli, kontroler chwycił ją za kurtkę, a potem za rękę i szarpał. Alla poczuła ból w nadgarstku. Na miejsce wezwano policję.

Ręka w gipsie

Zdaniem Alli, również policja nie zachowała się w sposób właściwy. Funkcjonariusze mieli zachowywać się obcesowo, kierować do kobiety słowa: "Jesteś w Polsce, mów po polsku", grozić jej sądem. Ostatecznie wezwano karetkę i kobieta została przewieziona do szpitala. Jak podaje "Stołeczna", ma naderwane więzadło w nadgarstku i uraz kciuka. Na rękę trzeba było założyć gips.

Alla złożyła skargę na policji w piątek. Mariusz Mrozek informuje, że policja prowadzi czynności w sprawie, będzie sprawdzany przebieg interwencji. Materiały zostaną przekazane do prokuratury i Zarządu Transportu Miejskiego. 

Miała stosunek roszczeniowy

Jak precyzuje Mrozek, z informacji, które już zdążyła zebrać policja wynika, że kobieta miała bardzo roszczeniową postawę wobec zarówno kontrolera, jak i funkcjonariuszy. - Na przystanku zachowywała się w stosunku do nich w sposób wulgarny - mówi Mrozek.

Broni funkcjonariuszy, którzy rzekomo mieli grozić sądem i mówić do Ukrainki, że skoro jest w Polsce, to żeby mówiła po polsku. - Policjanci mogli poinformować kobietę, że skoro nie uiściła opłaty i odmówiła przyjęcia mandatu, to sprawa trafi do sądu. Takie są procedury. Mogli również prosić ją, aby mówiła po polsku. Z informacji, które mi przekazano wynika bowiem, że bardzo dobrze znała język polski - mówi Mrozek.

Sprawa trafiła już również do ZTM-u. Michał Grobelny mówi, że będzie prowadzone postępowanie. - Sprawdzimy, czy doszło do przekroczenia uprawnień przez kontrolera. Sprawdzimy również, czy autobus wyposażony jest w monitoring - mówi.

Co sądzisz na ten temat? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl

Ostra bójka przy Mazowieckiej. Zadawał ciosy od tyłu i zerwał złoty łańcuch. Wszystko nagrała kamera