Sfingował kradzież auta z parkingu centrum handlowego. Wpadł, bo zapomniał, że nie było niedzieli handlowej

Jarosław Ś. na długo zapamięta swoje kombinowanie. Mężczyzna miał problemy ze sprzedażą samochodu. Stwierdził, że lepiej będzie sfingować kradzież z parkingu centrum handlowego i wyłudzić odszkodowanie.

49-latek od wielu miesięcy próbował sprzedać czarne bmw z serii 3. Syn Jarosława Ś. wpadł na pomysł, żeby upozorować kradzież. Mężczyzna skontaktował się ze złodziejem. Umówili się, że bmw zostanie skradzione z parkingu centrum handlowego Arkadia.

Złodziej zgodnie z planem włamał się do auta, a Jarosław Ś. kradzież zgłosił na policję. Tutaj zaczęły się schody.

Niespójne zeznania

Na wstępie mężczyzna zeznał, że przyjechał do stolicy na zakupy i w tym czasie jak szalał po sklepach, ktoś ukradł mu samochód. Policjantom zaświeciła się czerwona lampka, bo 10 czerwca był akurat... niedzielą bez handlu.

Później już było znacznie gorzej, bo Jarosław Ś. zaczął się plątać w zeznaniach. W końcu poległ i przyznał, że wszystko zostało sfingowane. Złodziej miał ukraść auto, a 49-latek uzyskać stosowne odszkodowanie. Ponieważ plan nie wyszedł, złodziej odstawił samochód po kilku dniach na jednej z warszawskich ulic.

Jarosławowi Ś. grozi do ośmiu lat więzienia.

Jesteś świadkiem nietypowego wydarzenia w Warszawie lub jej okolicy? Napisz do nas na listy_do_metrowarszawa@agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku.

Jechał środkiem chodnika przy Marszałkowskiej w Warszawie. Wokół piesi, rowerzyści [WIDEO]

Więcej o: