"Proszę o pilny kontakt!". Znalazłeś taką kartkę w drzwiach? Wyjaśniamy, o co chodzi

Nasza czytelniczka wróciła do domu i znalazła dziwną kartkę wetkniętą w drzwi. "Na początku trochę się przestraszyłam, a później nieźle zdenerwowałam" - pisze nam pani Ewa.

Ewa jest mieszkanką jednego z bloków na warszawskim Mokotowie. W piątek wróciła z pracy do domu i znalazła kartkę wetkniętą w szparę drzwi do swojego mieszkania. 

Pilny kontakt w sprawie... sprzedaży mieszkania

Nie zastałem nikogo w mieszkaniu. Proszę o pilny kontakt! - zobaczyła pani Ewa na kartce.

Na kartce nie było żadnego podpisu, tylko numer telefonu, na który trzeba "pilnie" zadzwonić. Ewa mówi, że na początku się przestraszyła. - Myślałam, że może coś stało się w moim mieszkaniu - opowiada. Od razu zadzwoniła pod podany numer. Zdziwiła się, gdy zamiast pogotowia gazowego albo administracji bloku odebrał... pracownik agencji nieruchomości. 

Okazało się, że kartka to nic innego, jak kolejny sposób na tworzenie baz kontaktów i przeszukiwanie rynku nieruchomości. 

Ludzie pilnie potrzebują mieszań

Autorem tej nietypowej reklamy jest ogólnopolska agencja nieruchomości Tecocasa. Telefon odebrał pracownik, który spytał panią Ewę, czy nie wie, czy w bloku, w którym mieszka nasza czytelniczka, jest jakieś mieszkanie na sprzedaż, bo "zainteresowanie tą lokalizacją jest bardzo duże".

Powiedziałam mu, że zostawianie w drzwiach takich kartek z napisem "pilne" i wykrzyknikiem jest dla mieszkańców bardzo stresujące i nie powinni tego robić. Pan odpowiedział mi tylko, że sprawa jest pilna, bo ich klienci pilnie szukają mieszkania - mówi Ewa. 

Dodaje, że wytłumaczono jej również, iż wybrano taki sposób komunikacji, ponieważ firma "chce dotrzeć do wszystkich mieszkańców i z nimi porozmawiać".

Ta kartka naprawdę mnie zestresowała, a potem strasznie zdenerwowała. Nie mieści mi się w głowie, że firma uważa, że to odpowiedni sposób na przeszukiwanie rynku - mówi nasza czytelniczka.

"Kupię mieszkanie za gotówkę"

Warszawiacy często znajdują w swoich skrzynkach pocztowych kartki z informacją o tym, że ktoś szuka mieszkania w tej okolicy i płaci gotówką. Wszystkie wyglądają bardzo podobnie i są "napisane" odręcznie. Pomimo że na pierwszy rzut oka wyglądają autentycznie, za większością z nich kryją się jednak agenci nieruchomości.

O procederze pisaliśmy już jakiś czas temu. Maciej Górka, ekspert nieruchomości w Domiporta.pl, przyznał wtedy, że ogłoszenia nie są niczym nadzwyczajnym. 

W ten sposób agencje budują bazę kontaktów. Nie oni przeszukują rynek, tylko rynek odzywa się do nich. Nie jest to nieuczciwa praktyka, to zwykły marketing - mówił.

Często osoby zainteresowane sprzedażą dzwonią pod podany numer i opisują mieszkanie: metraż, na którym jest piętrze, ile ma pokoi itd.

Na podstawie tych informacji agent nieruchomości tworzy ofertę, dodaje do niej jakiekolwiek zdjęcie i wystawia ogłoszenie, że ma do sprzedania takie mieszkanie - tłumaczył Górka. - W ten sposób agent nieruchomości ma nie tylko do nas kontakt, ale i gotową ofertę - dodawał.

Górka tłumaczy, że jeśli potem ktoś zainteresowany kupnem się do niego zgłosi, agent zadzwoni do nas i powie, że ma kupca na nasze mieszkanie. Dodaje, że sposób ten działa zwłaszcza na osoby, które szybko chcą pozbyć się mieszkania. 

Taki mamy po prostu rynek nieruchomości - stwierdza.

Znalazłeś w skrzynce dziwne ogłoszenie? Napisz do nas na listy_do_metrowarszawa@agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku.

Wielka płyta się sypie? Nic bardziej mylnego. Nie tylko ma się dobrze, ale jeszcze na niej zarobisz!