Wojewoda zgodził się na referendum w sprawie gigantycznego lotniska PiS-u. Jest jedno ale

Zdzisław Sipiera nie zablokował referendum w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego, które ma powstać w gminie Baranów. Jest jednak jedno ale. Zastrzegł, że głosowanie ma wyłącznie charakter konsultacyjny.

W kwietniu radni gminy Baranów jednogłośnie przyjęli uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego, ogromnego lotniska PiS-u, które ma powstać 45 km pod Warszawą, na ziemiach mieszkańców Baranowa.

Charakter konsultacyjny

Żeby głosowanie mogło się odbyć, musi na nie wydać zgodę wojewoda mazowiecki, Zdzisław Sipiera. Ku zdziwieniu wielu, wojewoda nie zablokował referendum. 

Rzeczniczka wojewody, Ewa Filipowicz, na pytanie, jakie są skutki prawne głosowania, powiedziała, że „referendum ma charakter konsultacyjny dla władz gminy Baranów i nie jest wiążące dla organów państwa podczas przygotowań do budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego”.

W niedzielę 17 czerwca mieszkańcy odpowiedzą na dwa pytania: Czy jesteś za lokalizacją Centralnego Portu Komunikacyjnego na obszarze gminy Baranów? Oraz, czy zgadzasz się na warunki rozliczeń zaproponowane przez Rząd RP mieszkańcom gminy Baranów w związku z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego?

Mieszkańcy nie chcą lotniska PiS-u

Kilka dni temu odwiedziliśmy gminę Baranów, aby dowiedzieć się, co mieszkańcy sądzą o pomyśle rządu na budowę na ich ziemiach gigantycznego portu lotniczego. Żeby lotnisko mogło bowiem powstać, będą oni musieli sprzedać swoje ziemie. Które dokładnie, za ile? Tego nie wiedzą. 

Większość jest w związku z tym przeciwna budowie lotniska. Mieszkańcy mają pretensje, że nikt się z nimi nie spotkał, że minister Mikołaj Wild, pełnomocnik rządu do spraw inwestycji, był w Baranowie tylko raz, w grudniu, i wtedy też nie otrzymali żadnych konkretnych informacji.

Wild w końcu zjechał do Baranowa 23 maja. Spotkał się z mieszkańcami w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej. 

Jak podała  "Stołeczna", powiedział, że w pierwszym etapie zarekomenduje rządowi 66 km kw., co stanowi dwukrotność obszaru potrzebnego pod centralny port komunikacyjny. Ceny skupu gruntów wyniosą przynajmniej 35-40 zł za m kw., czyli tyle, ile państwo płaci za nieruchomości pod budowę autostrad.

Chcą nas oszukać

Jak powiedział nam Wojciech Kornak, wiceprzewodniczący stowarzyszenia "Zanim Powstanie Lotnisko", który również był obecny na spotkaniu, mieszkańcy przyjęli informację ministra z oburzeniem. Kornak twierdzi, że rząd chce wykupić dużo gruntu, a potem część, która się mu nie przyda, sprzedać za dwukrotnie wyższą cenę, np. 2 tys. zł za m kw. - Lotnisko ma zajmować obszar ok. 30 km kw. Chcą nas po prostu oszukać - mówi Kornak.

W tej chwili, jak mówi wiceprzewodniczący stowarzyszenia, otrzymuje propozycje od prywatnych inwestorów wykupu jego nieruchomości za 100 zł za mkw. - W przyszłym roku to już będzie 200 zł - mówi. 

Jego zdaniem, stawka 40 zł za mkw, która padła podczas spotkania, jest zbyt niska. - Nie chcemy sprzedać naszych ziem za taką kwotę - przekonuje. Jednocześnie zaznaczył, że minister nie pozostawia im jednak wyboru. - Poinformowano nas, że jeśli nie damy się wykupić za odszkodowaniem do 2020 roku, to rząd nasze nieruchomości wywłaszczy i wtedy dostaniemy tylko po 10 zł za metr. Więc lepiej, żebyśmy sprzedali teraz - mówi.  

Minister Wild, jak podaje "Stołeczna" podczas środowego spotkania miał powiedzieć: Mam przekaz do wszystkich, którzy myślą o spekulacjach gruntami: żadnych marzeń, panowie.

Co sądzisz o pomyśle PiS-u na budowę gigantycznego lotniska? Napisz do nas: listy_do_metrowarszawa@agora.pl