Zaatakował ją pies. Pokazała zdjęcie i ma apel do wszystkich właścicieli. "Ten nowy przepis to idiotyzm"

Od niedawna warszawskie psy mają więcej wolności. Ich właściciele nie są już zobowiązani do wyprowadzania ich na smyczy. W teorii wygląda pięknie, niestety może prowadzić do nieprzyjemnych sytuacji.

Jedna z mieszkanek Warszawy podzieliła się w grupie sąsiedzkiej na Facebooku doświadczeniem z wizyty w jednym z parków na warszawskiej Pradze-Północ. Umieściła również zdjęcie oraz apel do wszystkich właścicieli psów. 

Pies zaatakował kobietę

Pani Katarzyna napisała, że kilka dni temu poszła pobiegać do parku Praskiego. Plany pokrzyżował jej jednak pies. Zwierzę rzuciło się na nią i przewróciło na ziemię. Kobiecie nie stało się nic poważnego, ale nie obeszło się bez kilku mocnych otarć i zadrapań. 

Pies zaatakował kobietę w parku PraskimPies zaatakował kobietę w parku Praskim Fot. Screen na Facebooka

"Proszę, kontrolujcie swoje psy" - apeluje kobieta w opisie zdjęcia pokazującego obrażenia, których doznała w wyniku spotkania z psem. 

"Takie incydenty naprawdę mogą być niebezpieczne" - dodaje. 

Psy bez smyczy

Na początku lutego Rada Warszawy uchwaliła nowy regulamin utrzymania i czystości na terenie miasta. Wśród przepisów znalazły się też punkty dotyczące właścicieli psów.

W myśl nowych przepisów "dopuszcza się zwolnienie psa ze smyczy (...), gdy pies jest oznakowany w sposób umożliwiający identyfikację właściciela lub opiekuna oraz pod warunkiem zapewnienia przez właściciela lub opiekuna kontroli nad jego zachowaniem mającej na uwadze bezpieczeństwo ludzi, innych zwierząt i uczestników ruchu drogowego". 

Wcześniej psy mogły biegać bez smyczy "jedynie w miejscach mało uczęszczanych". Przepis ten był jednak krytykowany, ponieważ definicja nie była zbyt ostra i dawała szerokie pole do interpretacji.

Rozwiązaniem miała być nowelizacja. Okazuje się jednak, że i ona nie jest bez wad, co udowadnia historia kobiety z Pragi-Północ. 

Czytaj więcej:  Warszawskie psy będą miały więcej wolności. Są nowe zasady ich wyprowadzania

"Masz psa, to go pilnuj"

Pod wpisem pani Katarzyny rozgorzała dyskusja. Zdania są podzielone - jedni obwiniają właściciela psa, inni mówią, że biegaczka po prostu powinna bardziej uważać. 

"Krótko. Masz psa, to go pilnuj. I pamiętaj, że nawet najlepiej wyszkolony pies 100 razy posłucha, a za 101 uda głuchego" - komentuje Sylwia. 

"Młody może był i chciał się bawić! Nie widać śladów ani po łapach, ani po zębach. Do wesela się zagoi" - uważa Didi. 

"Nie jestem za biegającymi psami po parkach samopas, tym bardziej gdy w pobliżu są dzieci, ale podczas biegania powinno się patrzeć pod nogi. To był pies, a nie koń - pisze Agnieszka

Część w ogóle nie jest zadowolona z nowego przepisu liberalizującego wyprowadzanie psów. Część z nich ma własne zwierzęta. 

"Mam psy, ale ten nowy przepis to idiotyzm. Ja nie puszczam psów luzem, mimo że mają wszystkie badania. Denerwują mnie też psy, które podbiegają do moich i ich durni właściciele, którzy nie panują nad psem, a smycz służy im tylko jako ozdoba ręki" - piszę Sylwia. 

Czy myślisz, że psy powinny mieć możliwość biegania bez smyczy w mieście? Podziel się swoją opinią. Napisz do nas na metrowarszawa@agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku. 

"Czym mam sprzątać? Ręką?". Sprawdzamy, czy warszawiacy sprzątają po psach [UKRYTA KAMERA]

Więcej o: