Na drzwiach szpitala Bielańskiego zawisła kartka. W ten weekend ciężarnych nie przyjmowali

Na tablicy ogłoszeniowej w Szpitalu Bielańskim w Warszawie pojawiło się ogłoszenie, że pacjentki w ciąży nie zostaną w ten weekend przyjęte. Szpital tłumaczy, że jest to spowodowane wypowiedzeniem przez lekarzy klauzuli opt-out.

Informację o zamknięciu przekazało stowarzyszenie Porozumienie Rezydentów OZZL.

Zamknięty oddział w Szpitalu Bielańskim

"W związku z wypowiedzeniem przez lekarzy klauzuli opt-out i niepełną obsadą personelu medycznego w oddziale położniczo-ginekologicznym w dniu 03 i 04.02.2018 informuję o wstrzymaniu pracy Izby Przyjęć Położniczo-Ginekologicznej" - przeczytały w piątek pacjentki szpitala na Bielanach

Chodzi o Szpital Bielański im. ks. Jerzego Popiełuszki na ul. Cegłowskiej 80 w Warszawie

Wszystkie pacjentki, których życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo, są w tych dniach kierowane do szpitala na ul. Czerniakowskiej 231.

Odległość od Szpitala Bielańskiego do szpitala na Czerniakowskiej 231Odległość od Szpitala Bielańskiego do szpitala na Czerniakowskiej 231 Źródło: Google Maps

Lekarze wypowiedzieli opt-out

Zdjęcie pisma umieszczono w mediach społecznościowych Porozumienia Rezydentów OZZL. Dodano także komentarz dotyczący sprawy. Rezydenci walczący o swoje prawa mówią, że zamknięcie oddziału położniczo-ginekologicznego w Szpitalu Bielańskim to konsekwencja bezczynności zarządu szpitala. 

"Niestety mimo miesięcznego okresu wypowiedzenia opt-out szpitale nadal liczyły, że "jakoś to będzie" i wiele z nich nie podjęło żadnych działań, aby zwiększyć obsadę. Jak zwykle na takich "oszczędnościach" najwięcej stracą pacjenci" - czytamy na Facebooku. 

Dodają, że celem rezydentów jest walka o opiekę lekarską na odpowiednim, europejskim poziomie. A z taką małą kadrą jest to niemożliwe.

"Nie zgadzamy się na zamiatanie problemów pod dywan - tak mała liczba personelu nie może pracować tak dużo!" - dodają na Twitterze. 

Ucierpią pacjenci

Komentujący uważają, że spór między lekarzami a osobami zarządzającymi szpitalami odbije się na pacjentkach.

"Najgorsze jest to, że te biedne kobiety rodzące albo z powikłaniami w czasie ciąży są Bogu ducha winne. Natomiast rządzący mają to w d***e, bo i tak leczą się w klinice rządowej. Dziękujemy..." - pisze użytkowniczka Twittera.

"'Jakoś to będzie' to powinni umieścić na tablicy nad każdym szpitalem, przychodnią, ZUS-em i urzędem pracy w tym kraju - dodaje Adam na Facebooku. 

"Obecna polityka rządu w kwestii służby zdrowia to już jest igranie z naszym zdrowiem i życiem" - pisze Magdalena.

Słusznie zauważają również, że informacja o zamknięciu oddziału położniczo-ginekologicznego w Szpitalu Bielańskim nie pojawiła się na stronie internetowej szpitala. 

Co to jest klauzula opt-out?

Lekarze od kilku miesięcy walczą o swoje prawa. Według szacunków związku zawodowego lekarzy rezydentów z początku roku, klauzulę opt-out wypowiedziało dotychczas ponad 4 tys. osób. Klauzula pozwala lekarzowi na pracę powyżej 48 godzin w tygodniu.

Przez to dyrektorzy szpitali mają coraz większe problemy z obsadzaniem dyżurów. Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna", trudna sytuacja dotyczy ok. 150 z 900 polskich szpitali. Najwięcej lekarzy wypowiedziało opt-outy w woj. łódzkim, mazowieckim i świętokrzyskim.

Masz doświadczenia z warszawskimi oddziałami położniczo-ginekologicznymi? Podziel się swoją historią. Napisz do nas na metrowarszawa@agora.pl lub w wiadomości prywatnej na Facebooku. 

"Orkiestra wyciągnęła centrum z marazmu". Dzięki temu sprzętowi od WOŚP ratują życie