Agata Passent: Mieszkańcy śródmieścia wymierają i uciekają. Dobijają nas czynsze i brak parkingów

W swoim najnowszym wpisie na blogu Agata Passent pisze o Warszawie. Centrum stolicy w jej opowieści jawi się jednak nie jako miejsce tętniące życiem i piękne, ale takie, które "przypomina krajobraz po bitwie".

Agata Passent, córka Agnieszki Osieckiej i Daniela Passenta, tłumaczy na swoim blogu, dlaczego centrum miasta jej zdaniem jest nieatrakcyjne i pustoszeje.

Jaki upatruje tego powód? Jej zdaniem miasto prowadzi nieodpowiednią politykę mieszkaniową, co sprawia, że życiem tętni nie śródmieście, ale obrzeża stolicy. 

Krajobraz po bitwie

Jak pisze, przyjezdni, na których Warszawa się opiera, kupują przede wszystkim mieszkania w apartamentowcach np. w Wilanowie, na Białołęce i Bemowie, "osiedlach koniecznie grodzonych, koniecznie z garażami i bliskością centrów handlowych". Jaki jest tego efekt? Zdaniem Passent, życie toczy się tam, gdzie nie powinno: "Kluby dziecięce, parki, knajpy poza centrum – buzują, a śródmieście przypomina krajobraz po bitwie" - pisze dziennikarka.

Jej zdaniem ulica Marszałkowska to "ciąg szarych, brudnych kamienic". "Rzekomo handlowe ulice, takie jak Chmielna czy Nowy Świat, w jej opinii „przyciągają” witrynami wyklejonymi szarym papierem, zabitymi dechami. Tu i ówdzie odzież na kilogramy czy sieciowa kawiarnia".

Uważa, że uczciwi i profesjonalni restauratorzy prowadzący modne knajpy nigdy nie otworzyliby restauracji przy Nowym Świecie, bo nie da się tu zaparkować i "czynsze są chore".

Zacznijmy ratować serca miast

Passent nie rozumie, dlaczego miasto chce budować mikromieszkania dla singli. "15 m kw. bez piekarnika i garderoby – taka szafa do spania po prostu. Z takiej szafy wychodzi się na tętniące życiem miasto, tylko gdzie u nas jest to miasto?" - pisze Passent.

Jak dodaje, Warszawa straciła swoje centrum w czasie wojny. Zamiast niego, jest PKiN. Dziennikarka zauważa, że mieszkańcy śródmieścia wymierają i uciekają.

"Dobijają nas czynsze i brak parkingów. W mojej kamienicy z nikim nie mogę się porozumieć. Nie ma usług ani zwykłych sklepików. Część mieszkań to lokale komunalne – to super, ale gmina ma stan budynku, jego „energetyczną” czy „ekologiczną” sytuację w nosie - byle nic nie zmieniać, byle do niczego nie dopłacać - pisze i apeluje: Zacznijmy ratować serca miast, zamiast budować tyle na obrzeżach.

A co ty sądzisz o centrum Warszawy? Tętni życiem czy wręcz przeciwnie - zamiera? Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl

Podczas sondy ulicznej ta pani nie wytrzymała: "Zbieram pety, bo wstyd tu mieszkać. Chmielna to BARDAK!"