"Wojewoda bawi się w Boga". Nie zgadza się na 6 wieżowców w centrum. Chce tylko jednego - kościelnego

Wiceprezydent Warszawy przekonuje, że decyzja wojewody o zakwestionowaniu prawie całego planu zagospodarowania rejonu ul. Poznańskiej to działanie wrogie ratuszowi. - Jawny rozbiór kompetencji samorządów - mówi.

W niedzielę pisaliśmy o kuriozalnej decyzji wojewody, który zakwestionował prawie cały plan zagospodarowania okolic ul. Poznańskiej. 

Czytaj więcej: Miało być siedem wieżowców w centrum Warszawy, będzie jeden? Wojewoda miażdży plan. Miasto w szoku

Według planu w rejonie Emilii Plater miało wyrosnąć kilka nowych wieżowców, dwa miały zostać podwyższone (hotel Marriott i budynek Elektrimu). 

Tylko "Nycz Tower" i kilka dróg

Wojewoda Zdzisław Sipiera (PiS) uchylił znaczną część planu zagospodarowania tego rejonu. Dopuścił jedynie budowę najbardziej kontrowersyjnego wieżowca - Roma Tower, który złośliwie nazywany jest "Nycz Tower" (to wysokościowiec Archidiecezji oraz Funduszu Inwestycyjnego BBI Development). Stanie on bowiem w miejscu, gdzie studium zagospodarowania nakazuje zabudowę do 30 m.

Utrzymane zostały również m.in. zapisy dotyczące dróg, części skwerów, w tym tych przed urzędem dzielnicy i kilka terenów możliwej lub istniejącej zabudowy, między innymi teren archidiecezji.

Miasto nie rozumie, dlaczego 

W rozmowie z metrowarszawa.pl Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, mówi wprost: Wojewoda bawi się w Boga. Zaczyna się jawny rozbiór kompetencji samorządów. Przykład Poznańskiej to apogeum tego, co może zrobić wojewoda, który wykorzystuje uprawnienia do forsowania swojej wizji miasta. Niedługo się okaże, że planem miejscowym możemy jedynie regulować to, gdzie przebiegają drogi. To ewidentnie wrogie działanie.

Argumentem Sipiery dla zakwestionowania planu było to, że nie został on wyłożony, czyli ostateczny plan różni się od tego po wyłożeniu do wglądu opinii publicznej i rozpatrzeniu uwag, które zgłosili mieszkańcy. Olszewski podkreśla jednak, że zmiany, które zostały naniesione, nie pogarszają planu zagospodarowania przestrzennego tego rejonu. - Opisaliśmy rzeczywistość innymi parametrami. Wcześniej już stosowaliśmy taką praktykę i ona nigdy nie była kwestionowana przez wojewodę - przekonuje Olszewski.

Wiceprezydent Warszawy najbardziej nie rozumie jednego - dlaczego, skoro cały plan nie został wyłożony, to wojewoda wykreślił tylko niektóre jego elementy, a nie zakwestionował całości. - To jest wewnętrznie sprzeczne - dodaje.

Miasto nie zdecyduje o reklamach

Wspomina jednocześnie o jednym z najważniejszych punktów planu, które Sipiera postanowił wykreślić. Dotyczy on zasad stawiania ogrodzeń i umieszczania reklam wielkoformatowych.

- Wojewoda uznał, że samorząd w ogóle nie ma prawa zajmować się reklamami umieszczanymi na prywatnych budynkach. Miastu wolno wyłącznie decydować o przestrzeniach publicznych oraz regulować kwestie reklam wyłącznie poprzez ustawę krajobrazową - wyjaśnia Olszewski i przekonuje: Widać jak silny jest lobbying firm, którym zależy na tym, aby miasto nie miało wpływu na reklamy w stolicy, tak jak mamy do czynienia z reklamami na pl. Konstytucji.

Miasto jeszcze nie podjęło decyzji, czy odwoła się od decyzji wojewody.

Co sądzisz o działaniu wojewody? Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl

Komisja reprywatyzacyjna o Noakowskiego 16: Rodzina Waltzów ma oddać miliony złotych