Grał na perkusji. Sąsiedzi wysłali mu list z pogróżkami. "Nie zdziw się, jak pojawią się rysy na twoim aucie"

Pan Emil gra na elektronicznej perkusji, ze słuchawkami. Mimo to, jego sąsiedzi narzekają na hałas. Pozostawili mi anonimowy list w skrzynce, w którym grożą mu, że jak nie przestanie, to zniszczą jego mienie.

Pan Emil mieszka w bloku przy Muzeum Więzienia Pawiak. Wysłał nam list, który otrzymał od swoich sąsiadów. Piszą w nim dosadnie, że jeśli nie przestanie grać na swoim instrumencie, to zostanie ukarany.

Nie zdziw się...

List z pogróżkami został mu wrzucony do skrzynki. Sąsiedzi piszą:

Do takiego grania służą odpowiednie pomieszczenia, są kursy, ewentualnie wal na scenę. Jeśli jednak jesteś poważny to nie zdziw się, jak pojawią Ci się niespodziewane rysy na samochodzie lub drzwi pomalowane farbą olejną - dłużej nikt tego nie wytrzyma.

Pan Emil, jak pisze, gra na perkusji elektronicznej, która, w odróżnieniu od akustycznej, generuje dużo mniejszy hałas. Zamiast bębnów i talerzy, posiada bowiem pady wykonane z gumy lub innego materiału. Każdy taki pad posiada czujnik, który generuje sygnał elektryczny, gdy się w niego uderzy. Sygnał elektryczny przekazywany jest za pośrednictwem kabli do modułu elektronicznego, który wytwarza dźwięk skojarzony z wybranym padem.

Jak czytamy na stronie lekcjegrynaperkusji.blogspot.com, "dzięki możliwości podłączenia do niej słuchawek można na niej grać nawet w nocy, bez obawy, że pobudzi się cała okolica. Jest to bardzo dobre rozwiązanie dla osób, które chciałyby poćwiczyć grę na perkusji w domu, ale nie posiadają takiej możliwości". 

Ćwiczę raptem 1,5 godziny dziennie

Zdaniem Emila, hałas wytwarzany przez perkusję można porównań do hałasu wytwarzanego przez telewizor. 

Pan Emil twierdzi, że ćwiczy grę 1-1,5 godziny dziennie. Tylko raz zdarzyło mu się, żeby ktoś przyszedł do niego i porozmawiał osobiście o problemie. Policja nigdy nie zapukała do jego drzwi z informacją, że dostała zgłoszenie o zakłócaniu porządku.

- Raz tylko przyszła sąsiadka, była miła i życzliwa. Poprosiła, żebym przestał grać, bo idzie do pracy na noc i chciałaby się przespać. Oczywiście się zgodziłem. Śmieszy mnie to, że ktoś nie potrafi powiedzieć prosto w oczy tylko grozi - pisze nam Emil. Jak dodaje, zupełnie nie wystraszył się pogróżek. 

Przekonuje, że w bloku są osoby, które również hałasują, do tego, gdy obowiązuje cisza nocna.

- Na 4 piętrze mieszkają młodzi ludzie i praktycznie co weekend organizują imprezy. Słuchać ich na klatce nawet o 2-3 w nocy - opowiada pan Emil. Zapewnił jednak, że postara się jeszcze bardziej wyciszyć perkusję.

Zjawisko immisji

Z jednej strony przepisy gwarantują swobodne korzystanie z własnego mieszkania. Jednocześnie właściciel powinien powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich - jak stanowi art. 144 "ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych". Ten fragment cytują również sąsiedzi, wraz z informacją o wysokości mandatu (od 100-500 zł).

Dotyczy to immisji pośrednich, to znaczy takiego działania na nieruchomości wyjściowej, którego skutki przenikają w sposób naturalny na nieruchomość sąsiednią, np. przez wytwarzanie zapachów czy właśnie wywoływanie hałasów i wibracji.

W razie immisji przekraczających dopuszczalną miarę, właściciel może wytoczyć powództwo o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń. 

Masz problem z hałaśliwymi sąsiadami? A może sam zakłócasz spokój i uważasz, że sąsiedzi niesprawiedliwie cię traktują? Napisz do nas: metrowarszawa@agora.pl